Reklama

Czy były dwie sekcje zwłok Krzysztofa Olewnika

Patolog badający ciało miał już wynik badań DNA. A kto pobrał próbki?

Aktualizacja: 23.01.2010 03:36 Publikacja: 22.01.2010 20:30

Andrzej Dera (PiS)

Andrzej Dera (PiS)

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Prokuratura zapowiedziała ekshumację zwłok Krzysztofa Olewnika. Powód? Nie zgadzają się m.in. próbki DNA, które pobrano z ciała.

"Rz" ustaliła, że nie tylko próbki się nie zgadzają. Nie wiadomo, kiedy i przez kogo zostały pobrane w dniu, w którym odnaleziono ciało. Dokumentów brak.

[srodtytul]Dwie daty [/srodtytul]

Zwłoki znaleziono 28 października 2006 r. Były zakopane w ziemi, w lesie pod Różanem. Prokuratura tego dnia poinformowała rodzinę, że to ciało Krzysztofa Olewnika.

– Zapadła decyzja, by nie wykonywać żadnych oględzin na miejscu, tylko zapakować zwłoki i przewieźć je do Olsztyna, do prosektorium. Tam miało dojść do sekcji i pobrania próbek do badań DNA – opowiada jeden ze śledczych będący przy znalezieniu ciała.

Reklama
Reklama

Zwłoki do Olsztyna dotarły wczesnym rankiem w sobotę. Zostały tam przez weekend, aż do poniedziałku 30 października. Tego dnia Laboratorium Kryminalistyczne Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie poinformowało, że znalezione zwłoki należą do Krzysztofa Olewnika.

Co ciekawe, na ostatniej stronie opinii medyk sądowy zaznaczył, że "pobrano główki kości (...) do badań DNA podczas sekcji 28 października". O jaką sekcję chodzi? Gdzie i kto ją wykonał? Tego nie wiadomo, ponieważ – jak wynika z informacji "Rz" – nie zachowała się na ten temat żadna dokumentacja.

[srodtytul]Pobrali z ciała w siatce? [/srodtytul]

Pewne jest, że patolog Zygmunt Antoni G. 28 października, kiedy odnaleziono ciało Olewnika, był na miejscu w Różanie. Razem z prokuratorem Piotrem Jasińskim przeprowadzili tam tylko powierzchowne oględziny – zgodnie z wytycznymi przełożonych.

Próbki miały trafić do policyjnego laboratorium 28 października.

Jak można było je jednak pobrać, skoro na filmie dokumentującym sekcję z 30 października widać wyraźnie, że siatka, w którą owinięto ciało ofiary, nie była rozcięta? Na filmie widać, że rozcięto ją właśnie 30 października.

Reklama
Reklama

– Właśnie o te daty i o te sprzeczności wszystko się rozbija – mówi "Rz" poseł Andrzej Dera z PiS, wiceszef sejmowej komisji śledczej do sprawy zabójstwa Olewnika. – Nie wiadomo, kiedy była sekcja 28 czy 30 października. Ale wnioskujemy, że w tym drugim terminie, bo wtedy biegły miał już świadomość, że bada szczątki Krzysztofa. Wygląda więc na to, że tę sekcję robił, znając już wynik DNA – zakłada.

[srodtytul]Dlaczego patolog badał DNA [/srodtytul]

Jak ustaliła "Rz" są też niejasności związane z badaniem DNA. Sprawdzaniem kodu genetycznego zajął się policjant, z wykształcenia lekarz patolog Bogdan Z. To on wykonał badanie, które teraz zakwestionowali prokuratorzy z Gdańska. – Wielokrotnie z nim pracowałem, ale zawsze zajmował się sekcją zwłok, a nie szukaniem DNA. Nawet nie wiedziałem, że takie badania przeprowadzał – mówi nam olsztyński prokurator.

Dzisiaj Bogdan Z. jest wpisany na listę lekarzy sądowych. W policyjnym laboratorium już nie pracuje, w 2006 r. był tam jeszcze zatrudniony na etacie. Co o niejasnościach dotyczących sekcji zwłok sądzi gdańska prokuratura? Nie wiadomo. Śledczy zasłaniają się dobrem śledztwa i milczą.

– To problem laboratorium. DNA może robić osoba, która ma odpowiednie przygotowanie. Ściągamy dokumenty dotyczące lekarza, by to ustalić. Przyznam jednak, że to dziwnie wygląda – mówi "Rz" osoba znająca sprawę.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama