To pierwszy sondaż przeprowadzony już po zaprzysiężeniu ekipy Donalda Tuska. – To ludzie dobrze przygotowani do pracy i przyzwoici – tak swoich ministrów zachwalał w piątek nowy premier.

Większość Polaków zgadza się z tą opinią i wystawia gabinetowi PO i PSL ocenę celującą. – Zostaliśmy obdarzeni bardzo dużym kredytem zaufania – cieszy się wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna. – To wynika z tego, że Platforma Obywatelska wygrała wybory, w których ludzie powiedzieli „dość” dotychczasowej polityce, jaką uprawiało Prawo i Sprawiedliwość. Ludzie mają nadzieję, że teraz sytuacja wróci do normalności – dodał.

Ale liderzy PiS nieco inaczej oceniają ten wynik. Zdaniem szefa Klubu Parlamentarnego Przemysława Gosiewskiego tak dobra ocena rządu Tuska nie jest niczym nadzwyczajnym. – Każdy rząd na początku swojej działalności otrzymuje duży kredyt zaufania – mówi „Rz”. Według niego dopiero najbliższe miesiące pokażą, ile tak naprawdę jest wart gabinet stworzony przez PO i PSL. Na razie Gosiewski nie jest najlepszego zdania. – Pierwsze dni pokazują, że ma niezły PR i nic poza tym. Tak naprawdę ten rząd jest rządem wielu niewiadomych, bo znalazło się w nim sporo ludzi bez doświadczenia w rządzeniu – uważa.

Na tak surową ocenę na pewno nie zasługuje prezes PSL Waldemar Pawlak, który dwukrotnie był premierem. Teraz w dużej mierze od jego współpracy z Tuskiem zależy los rządu. Większość Polaków uważa, że gabinet przetrwa czteroletnią kadencję. Schetyna jest przekonany, że tak będzie. – Ludzie akceptują spokojny sposób funkcjonowania koalicji. A my już pokazaliśmy, że właśnie tak chcemy współpracować – podkreśla wicepremier. Dobry start nie przekonuje Gosiewskiego. – Dopiero za pół roku będziemy mogli zweryfikować, czy to jest dobry rząd – mówi. Przyznaje jednak, że w tym Sejmie nie ma alternatywy dla koalicji PO z PSL.

– Ale nie jest przesądzone, że przez cztery lata premierem będzie Tusk – twierdzi.

Pod znakiem zapytania jest też współpraca prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Tuska. Polacy nie widzą jej w jasnych barwach. Prawie 60 procent twierdzi, że konflikt, który zarysował się po październikowych wyborach, będzie się dalej pogłębiał. – Mam nadzieję, że tak się nie stanie – zapewnia Schetyna. Według niego rządowi zależy na jak najlepszej współpracy z głową państwa. – Pierwsze symptomy, że tak może być, widzieliśmy podczas uroczystości zaprzysiężenia rządu. Dalej powinno pójść dobrze – dodaje.