W minioną sobotę „Rz“ opublikowała stenogramy, z których wynikało, że dr Mirosław G. przez telefon wydał polecenie odłączenia od aparatury podtrzymującej życie pacjenta, któremu przeszczepiono serce. W jednej z rozmów wyrażał też wątpliwości, czy decyzja o przeszczepie u Jerzego Gołębia nie została podjęta zbyt szybko.
Z kolejnego stenogramu, do którego dotarła „Rz“, wynika, że także podczas innej rozmowy z lekarzem dyżurnym w MSWiA kardiochirurg mówił, że z przeszczepem trzeba było zaczekać nawet dwa tygodnie, aż stan pacjenta się poprawi. Miał też wątpliwości, czy nie należało przeszczepić większego serca. Pacjent został przyjęty na oddział w bardzo ciężkim stanie. Miał zapalenie płuc. Po przewiezieniu go z Sieradza został zakwalifikowany do natychmiastowego przeszczepu. Bardzo szybko okazało się, że operacja nie przyniosła poprawy. W rezultacie pacjent zmarł.
- To kolejny dowód, że doktor G. miał świadomość, że decydując się na przeszczep u pacjenta w tak ciężkim stanie popełnił błąd. Wiedziałem o tym zresztą już wcześniej bo taka była też opinia profesora Zbigniewa Religi - mówi „Rz” Zbigniew Ziobro
– Nie można na podstawie jednej z wielu rozmów doktora G., na dodatek wyrwanej z kontekstu, twierdzić, że doszło do błędu. Niemiecki kardiochirurg prof. Roland Hetzer znał wszystkie stenogramy. W swojej opinii stwierdził jednak, że operacja była dopuszczalna – komentuje Magdalena Bentkowska-Kiczor, mecenas doktora Mirosława G.
Minister Zbigniew Ćwiąkalski zapowiedział, że w najbliższym czasie prokuratura prześle do sądu akt oskarżenia przeciwko G. Będzie w nim 40 zarzutów korupcyjnych. Nie zostanie natomiast sformułowany zarzut zabójstwa pacjenta.