„Pod względem politycznym jestem zerem” – tak o sobie pisze Ludwik Dorn. To szczególne miejsce, które sobie wyznaczył, uprawnia go – w jego mniemaniu – do ostrych i wyrazistych sądów na temat rządzących.

Za pomocą barwnych sformułowań zarzuca gabinetowi Tuska „bałwanienie” się, czyli ośmieszanie i kompromitowanie. Na celownik bierze kilku ministrów, wśród nich minister ds. walki z korupcją Julię Piterę. Ostrze krytyki wymierza w szefa MSZ. Radosławowi Sikorskiemu dostaje się głównie za to, w jaki sposób zareagował na wezwanie na pilne spotkanie z prezydentem Lechem Kaczyńskim. „Otóż pan Sikorski dopuścił się działań szkodliwych dla państwa, a dokonał tego w sposób ostentacyjny i niemądry, czyli się antypaństwowo pobałwanił. Mowa oczywiście o spektaklu, jaki pan minister urządził, gdy został poproszony o rozmowę z Prezydentem przed udaniem się na Ukrainę” – pisze były marszałek Sejmu. Radzi premierowi, by ten jak najszybciej odwołał Sikorskiego z rządu. – Nie przywiązujemy do pana Dorna większej wagi, a jego przemyślenia to jest po prostu farsa i kabaret – tak tę krytykę komentuje Stefan Niesiołowski, poseł PO i wicemarszałek Sejmu. – Słowa, że „rząd się bałwani”, to mniej więcej poziom Janusza Korwin-Mikkego, który kiedyś powiedział, że „rząd rżnie głupa” – dodał.

Ale Sikorski nie jest jedynym ministrem, którego dymisji domaga się Dorn. Jego zdaniem przygotowaniom do Euro 2012 niezwykle szkodzi minister sportu Mirosław Drzewiecki, który kompletnie nie nadaje się na tę funkcję. Jako dowód braku kompetencji były wiceprezes PiS przywołuje zamieszanie wokół raportu UEFA na temat stanu przygotowań Polski i Ukrainy do mistrzostw Europy w piłce nożnej. „Tylko ktoś o rozumie politycznym odpowiadającym uzwojeniu krewetki koktajlowej nie dostrzegłby związków przyczynowo-skutkowych i funkcjonalnych między akcją Włochów a przeciekiem z centrali UEFA. Niestety, znalazł się w Polsce ktoś taki, a tym kimś jest minister sportu w Pańskim rządzie, członek ścisłego kierownictwa Platformy Obywatelskiej, jej skarbnik, pan Mirosław Drzewiecki” – pisze w otwartym liście do premiera Dorn.

Minister sportu nie chciał komentować tej wypowiedzi. W jego imieniu głos zabrała rzeczniczka resortu Małgorzata Pełechaty. – Pan minister nie ma czasu ani czytać, ani komentować podobnych wypowiedzi. Cały czas zajmuje się przygotowywaniem Euro 2012. Niech to będzie najlepsza odpowiedź na to, co pisze w swoim blogu pan Ludwik Dorn – oświadczyła.

biw, js

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

a.sopinska@rp.pl