Reklama
Rozwiń
Reklama

Otoczenie a mózg

W świecie produkującym informację w wykładniczym tempie podstawową kwestią jest utrzymanie higieny intelektualnej.

Publikacja: 31.05.2015 16:48

Maciej Błaszak

Maciej Błaszak

Foto: Rzeczpospolita

Maciej Błaszak

Nadmiar bezużytecznej lub źle zaprojektowanej informacji zapycha pamięć roboczą i wywołuje zespół nabytego deficytu uwagi (ang. ADT), który sprawia, że poważny biznesmen zachowuje się jak rozkapryszony przedszkolak: nie potrafi ukryć rozczarowania, nie dotrzymuje terminów końcowych i przestaje się uczyć na popełnionych błędach. Owa higiena polega na szukaniu tylko takich komunikatów i przedmiotów, które zostały zaprojektowane z myślą o poznawczych możliwościach użytkownika. Jak zatem przestrzeń miejska powinna zostać zaprojektowana, by – jako swoiste ulepszenie mózgu – wzmacniać indywidualne zdolności poznawcze lub zmieniać ośrodki, w których mentalne obliczenia są realizowane (co pozwoliłoby ją nazwać protezą mózgu)?

Po pierwsze, dobry projekt pobudza wszystkie zmysły człowieka, a nie tylko wzrok. Po drugie, podpowiada ludziom, co z nim zrobić (czy drzwi popchnąć, czy je pociągnąć?). Po trzecie, utrwala tożsamość użytkownika, pozwalając mu dostrzec wartość, wokół której buduje własną podmiotowość. Tak jak walkman firmy Sony, który wydobył jedną z sześciu wartości ludzkiego sumienia zlokalizowanego w korze przedczołowej mózgu: wartość wolności.

Każda z reguł angażuje ludzki umysł na innym poziomie organizacji:

- multisensoryczność – wrażenia odnoszące się do fizycznego źródła, czyli przestrzeni. Przykładem jest poprawa samopoczucia na widok pasa miejskiej zieleni;

Reklama
Reklama

- użyteczność – przeżycia odnoszące się do funkcjonalnego źródła, czyli miejsca. Dobrze zaprojektowana przestrzeń miejska podpowiada, co z nią zrobić (na przykład, jak znaleźć wyjście z budynku). Dzięki temu człowiek nie musi angażować swojej świadomości, która jest kosztowna w użyciu;

- tożsamość – świadomość przeżyć odnosząca się do aksjologicznego źródła, czyli umysłu. Wodę butelkowaną kupujemy nie dlatego, że jest zdecydowanie lepsza od wody z kranu, lecz dlatego, że ucieleśnia wartość podziału na to, co skażone, i na to, co dziewicze.

Dostosowując przestrzeń do nas samych – organizacji naszego mózgu i procesów umysłowych – możemy w pełni wykorzystać potencjał najbliższego otoczenia. Dzięki temu przestrzeń przestanie być jedynie wyzwaniem w codziennym przemieszczaniu się. Stanie się zaś cichym sprzymierzeńcem w procesie naszego rozwoju.

Autor jest kognitywistą, wykładowcą w Instytucie Filozofii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, współautorem bloga Designforall.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
zanieczyszczenie powietrza
Czy radni „poluzują” Strefę Czystego Transportu? Rafał Trzaskowski się nie zgadza
Kraj
Czarzasty kontra Trump. Odwaga czy polityczna kalkulacja?
Kraj
„Mogliśmy zostać wprowadzeni w błąd”. Wojewoda i lekarze weterynarii po aferze w Sobolewie
Kraj
„Rzecz w tym”: Jarosław Kaczyński traci kontrolę? PiS rozrywa już nie tylko Grzegorz Braun
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama