Taka sala rozpraw jest na Śląsku. Zbudowano ją specjalnie dla mafijnych procesów. To budynek strzeżony przez policję i jemu podlegający.
Salę tajną przy ul. Koszarowej w Katowicach zbudowano 15 lat temu specjalnie na potrzeby jednego z najgłośniejszych procesów mafijnych Janusza T. ps. „Krakowiak”. Sala została utworzona w budynku przy komendzie policji, jej adaptacja dla sądu kosztowała 2 mln zł. Właśnie m.in. dlatego by uniemożliwić paraliżowanie procesu telefonami o podłożonej bombie. Tutaj to niemożliwe - wjazd na teren Koszarowej jest strzeżony całodobowo przez policję.
W sali tej toczył się ostatnio inny głośny proces - Katarzyny W., która zabiła swą córeczkę Magdę.
- Sale przy ul. Koszarowej są dwie - jedna duża, umożliwiająca zgromadzenie na niej kilkudziesięciu osób, druga znacznie mniejsza - wylicza sędzia Jacek Krawczyk, z Sądu Okręgowego w Katowicach.
Przygotowania do rozprawy przeciwko byłym szefom Amber Gold trwały blisko rok. Najpierw Sąd w Gdańsku chciał się wyłączyć z osądzania w tym procesie, ale w sierpniu ubiegłego roku Sąd Najwyższy ocenił, że nie zachodzi żadna z przesłanek uzasadniająca przeniesienie głośnej sprawy poza apelację gdańską.
Gdański sąd kierował się obawą „zarzutów o brak obiektywizmu” i „dobrem wymiaru sprawiedliwości”. Jako powód wskazywał również „wyjątkowe zainteresowanie społeczne" sprawą i okoliczności zaistniałe w 2012 roku, czyli głośna prowokacja z udziałem Ryszarda Milewskiego, byłego już prezesa gdańskiego sądu (w jej wyniku sędzia został ukarany dyscyplinarnie i przeniesiony poza apelację gdańską). "W niniejszej sprawie nie ma miejsca żadna z wymienionych sytuacji" - uznał jednak Sąd Najwyższy.
W szczególności za okolicznością taką nie może zostać uznane - jak stwierdził SN - wyjątkowe zainteresowanie sprawą ze strony opinii publicznej i mediów, jako zjawiska obecnie powszechnego w praktyce wymiaru sprawiedliwości.
Wniosek gdańskiego sądu o wyłączenie sparaliżował procedury. Prokuratorski materiał jest obszerny: akt oskarżenia liczy 9 tys. stron, a akta - 16 tys. tomów. Rekordowa jest też liczba świadków: 20 tysięcy osób. Jednak oskarżyciele chcą, by na sali sądowej przesłuchać wyłącznie 423 osoby - to głównie pracownicy spółki Amber Gold różnych szczebli – z jej centrali w Gdańsku i oddziałów w terenie.
- To osoby, które posiadają wiedzę na temat mechanizmów działania piramidy finansowej, jaką w naszej ocenie była spółka Amber Gold. Ich zeznania mają w sprawie szczególne znaczenie – mówił nam Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Prawnicy, z którymi rozmawialiśmy, przyznają, że paraliż procesu Amber Gold, z dużym prawdopodobieństwem będzie się powtarzać. - Być może warto rozważyć zmianę przeniesienia procesu do miejsca w którym takie zdarzenia jak dziś nie będą mogły się wydarzyć - przyznaje jeden z prawników.