31 stycznia nastąpi pełnia Księżyca. Wydarzy się to już po raz drugi w tym miesiącu. W wielu mediach przeczytać można, że będzie on niebieski. W języku angielskim na podkreślenie jakiegoś rzadkiego zjawiska lub wydarzenia używa się określenia "once in a blue moon". Po polsku oznacza to tyle, że ma miejsce coś, co nie zdarza się często. Jak informuje focus.pl, określenie wzięło się z tego, że bardzo rzadko dochodzi do dwukrotnej pełni w ciągu jednego miesiąca. Księżyc nie przybierze zatem niebieskiej barwy. Będzie to po prostu już druga pełnia w tym miesiącu.

 

Określenie „superksiężyc" oznacza natomiast, że Księżyc będzie dla obserwatorów o około 14% większy. Spowodowane jest to tym, że jego orbita jest elipsą. Będzie on w takim punkcie swojej orbity, który znajduje się najbliżej Ziemi.

Wiele mediów informuje, że Księżyc będzie tego dnia „krwawy” lub „krwawoczerwony”. To prawda. Za każdym razem, gdy następuje zaćmienie, Księżyc przybiera krwawą barwę. Dzieje się tak dlatego, że światło słoneczne przechodząc przez ziemską atmosferę „filtruje się” - pisze focus.pl. Zimniejsze  barwy są wtedy bardziej rozproszone, przez co stają się niewidoczne. Do nas docierają jedynie barwy ciepłe, w tym między innymi odcienie czerwieni.

Prawdziwe są także doniesienia mówiące o pełnym zaćmieniu Księżyca. Niektóre media pomijają jednak fakt, że będzie ono widoczne tylko w obszarze Pacyfiku - we wschodniej Azji, Australii i Oceanii, oraz w północno-zachodniej części Ameryki Północnej. W naszej części globu, przy sprzyjającej pogodzie będziemy mogli zobaczyć co najwyżej częściowe zaćmienie.

Obserwowanie tego zjawiska to doskonała okazja do poszerzania swojej wiedzy na temat astronomii.

Problem jednak leży w tym, że informacje o zjawiskach astronomicznych stają się coraz bardziej sensacyjne, warto więc wybierać te, które w prawidłowy sposób je opisują.