Tak uznała Komisja Etyki Reklamy rozpatrując skargę konsumenta, wniesionej przeciwko reklamie internetowej firmy 8k GROUP (uchwała nr ZO 146/15).
Przedmiotem skargi był spot napoju energetycznego prezentowany na kanale YouTube.
- Reklama w wulgarny sposób poniża i uprzedmiotawia kobiety. Przy użyciu takich epitetów jak „dupeczki" czy „przelatuję" są one w niej przedstawione wyłącznie jako obiekty seksualne - podniósł w skardze konsument.
W jego ocenie o niezgodności spotu z Kodeksem etyki reklamy świadczą także użyte - choć częściowo zakryte - zdjęcia z filmów pornograficznych. Ponadto poprzez użyte wulgaryzmy spot narusza ustawę o języku polskim.
- Nawet gdyby teoretycznie reklama docierała do dorosłych, to tak skrajna wulgaryzacja języka oraz wizerunku kobiet nie jest dopuszczalna nawet w przekazie skierowanym do dorosłych - podkreślił konsument w przedmiotowej skardze (sygn. skargi: K/133/15).
To tylko żart
Arbiter-referent, który wniósł o uznanie spotu za sprzeczny z kodeksem. Przypomniał, iż reklamy nie mogą zawierać treści dyskryminujących płeć.
W trakcie posiedzenia skarżona firma poinformowała, że przekaz był formą żartu internetowego, a odzew w postaci 1500 e-maili otrzymanych po emisji przekazu przerósł oczekiwania.
Żart nie wszystko usprawiedliwia
Niemniej jednak zespół orzekający dopatrzył się w skarżonej reklamie naruszenia norm kodeksu zarzucanych przez konsumenta.
Jego zdaniem prezentowany spot - zawierający wulgaryzmy - nie był prowadzony w poczuciu odpowiedzialności społecznej oraz zgodnie z dobrymi obyczajami.
- Przedmiotowa reklama utrwala negatywne stereotypy poprzez przedmiotowe traktowanie kobiet - stwierdził skład orzekający w uchwale podjętej 2 grudnia 2015 roku.
Dodał przy tym, że wykorzystanie wizerunku nagiego kobiecego ciała do reklamowania napoju energetycznego dyskryminuje kobiety.