Tak wynika z projektu rozporządzenia w sprawie reklamy produktów leczniczych. Ministerstwo Zdrowia zakończyło jego konsultowanie. Kilka zapisów budzi kontrowersje.
Zgodnie z planowanym § 3 ust. 2 jedna reklama może prezentować tylko jeden produkt leczniczy.
– Oznacza to, że nie będzie można reklamować kilku produktów naraz. Zniknie też reklama porównawcza leków – mówi Agnieszka Deeg-Dąbrowska, radca prawny i partner w kancelarii CMS Cameron McKenna. Nie oznacza to, że mogą zniknąć gazetki reklamowe, które stosuje coraz więcej aptek. – Tam każdy artykuł czy ogłoszenie reklamowe powinny być traktowane jako oddzielna reklama – tłumaczy.
Ponadto reklamy leków będą musiały zawierać wiele informacji w brzmieniu identycznym jak w charakterystyce produktu leczniczego, czyli dokumencie przedstawianym podczas rejestracji leku.
Zdaniem ekspertów to absurd. – Przepisywanie prawie całej charakterystyki może zabić reklamę leków, zwłaszcza tę kierowaną do osób uprawnionych do wystawiania recept i prowadzenia obrotu lekami – podkreśla Ewa Rutkowska, adwokat w kancelarii Lovells. Jej zdaniem reklamy leków stałyby się wtedy publikowaniem charakterystyk.
– Rozumiem intencję takiego rozwiązania, bo główny inspektor farmaceutyczny zmuszony był nierzadko do wycofywania reklam rozmijających się treścią z charakterystyką produktu leczniczego, ale sposób zapobiegania takim przypadkom nie jest dobry – dodaje Rutkowska.
Wątpliwości budzi też nowy wymóg, aby przedstawiciele firm farmaceutycznych mogli odwiedzać lekarzy po ich godzinach pracy i za zgodą kierownika placówki
. Biorąc pod uwagę obecny styl pracy wielu lekarzy (w kilku różnych miejscach w zróżnicowanych godzinach), mogłoby to ograniczyć tę formę marketingu. – Ponadto jest to zmuszanie lekarzy do zostawania po pracy – argumentuje Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Trzeba też będzie prowadzić ewidencję wydanych bezpłatnie próbek leków podpisywaną przez lekarza, który je otrzyma.