Na okupowanym półwyspie wprowadzono zakaz sprzedaży benzyny, zakazano organizowania kolonii dla dzieci, pojawiają się problemy z żywnością. Część rosyjskich komentatorów wojskowych się boi, że to wstęp do ukraińskiego ataku na Krym. Jednak na lądzie to
rosyjskie wojska cały czas posuwają się naprzód.
– Tracimy Konstantyniwkę – mówi ukraiński analityk z grupy
DeepState Roman Pohorełyj. Jedna z czterech miejscowości obwodu donieckiego,
które jeszcze kontroluje ukraińska armia, zamieniła się w jedno wielkie pole
bitwy.