Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 229

"Rosyjskie bomby uderzyły w place zabaw dla dzieci i parki publiczne w Kijowie; kolejne fale pocisków uderzały w ulice Kijowa, uszkadzając cele bez znaczenia militarnego na całej Ukrainie. Przekazuję moje najgłębsze współczucie mieszkańcom Ukrainy, którzy dziś stracili bliskich" - napisał w oświadczeniu Antony Blinken.

Sekretarz stanu napisał, że rosyjskie ataki nie mogą złamać ani ducha Ukrainy, ani determinacji Stanów Zjednoczonych, by ją wspierać.

"Stany Zjednoczone będą nadal zapewniać niezbędną pomoc gospodarczą, humanitarną i w zakresie bezpieczeństwa, aby Ukraina mogła się bronić i dbać o swoich obywateli" - napisał Blinken.

Amerykański polityk podkreślił, że społeczność międzynarodowa ma obowiązek jasno stwierdzić, że działania prezydenta Putina są "całkowicie nie do przyjęcia".

"Wojna Rosji z Ukrainą stanowi głęboki problem moralny. Teraz nadszedł czas, aby opowiedzieć się za Ukrainą; nie jest to czas na wstrzymanie się od głosu, uspokajające słowa lub dwuznaczności pod pretekstem neutralności. W grę wchodzą podstawowe zasady Karty Narodów Zjednoczonych" - pisze Blinken.

"W tej wojnie jest jeden agresor: Rosja. Jest tylko jeden kraj, który eskaluje tę wojnę poprzez próby aneksji ukraińskiej ziemi i powtarzające się ataki na ludność cywilną: Rosja. Jest jedna osoba, która może teraz zatrzymać tę wojnę i wycofać siły rosyjskie: Władimir Putin" - zakończył Blinken.

Podczas najbliższego posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego ONZ, w środę 12 października, państwa członkowskie maja przegłosować rezolucję potępiającą nielegalne aneksje ukraińskich terytoriów przez Rosję.