13-latek był jedną z ofiar ataku, do którego doszło w środę rano.
Po nalocie ojciec nastolatka klęczał trzymając rękę martwego syna, którego zakryte ciało leżało na ulicy w pobliżu zniszczonej wiaty autobusowej.
Ołeh Synehubow, gubernator obwodu charkowskiego, powiedział, że w środę w Charkowie zginęły trzy osoby - nastolatek, mężczyzna i kobieta - ale nie było jasne, czy wszystkie trzy zginęły na przystanku autobusowym.
Powiedział, że 15-letnia siostra zmarłego nastolatka również została ranna.
"To kolejny straszny akt terroru ze strony Rosjan" - napisał Synegubow.
Prokuratura poinformowała, że jej zdaniem rakiety zostały wystrzelone z wyrzutni rakietowej Uragan.
Charków, drugie co do wielkości miasto Ukrainy, wytrzymał rosyjski atak, który dotarł do jego obrzeży w pierwszych dwóch miesiącach inwazji, ale w ciągu ostatniego miesiąca, po okresie względnego spokoju, doświadczał niemal codziennego ostrzału.