Duński minister spraw zagranicznych Jeppe Kofod uznał akcję, która zbiegła się w czasie z organizacją Festiwalu Demokracji na Bornholmie z udziałem wysokich rangą urzędników państwowych i ludzi biznesu, za niedopuszczalną.

"Głęboko nieodpowiedzialna, rażąca i całkowicie niedopuszczalna rosyjska prowokacja w środku #fmdk” – napisał na Twitterze Kofod. "Metody zastraszania nie działają na Danię" - dodał.

W związku z incydentem do MSZ Danii wezwany został ambasador Federacji Rosyjskiej.

Duński minister obrony Morten Bodskow powiedział lokalnym mediom, powołując się na siły zbrojne, że zdarzenie nie stanowiło bezpośredniego zagrożenia dla festiwalu lub mieszkańców Bornholmu.

- Musimy zaakceptować fakt, że Morze Bałtyckie staje się obszarem wysokiego napięcia – powiedział Bodskow, dodając, że nie był to pierwszy raz, kiedy Rosja naruszyła terytorium Danii.