Przed wybuchem rosyjskiej inwazji na Ukrainę miałem zaszczyt siedzieć przy jednym stole w Kijowie z Leonidem Krawczukiem, Stanisławem Szuszkiewiczem i Giennadijem Burbulisem. Wspólnie pogrzebali oni w 1991 r. Związek Radziecki w Puszczy Białowieskiej i na jego gruzach stali się architektami suwerennych państw: Ukrainy, Białorusi i Rosji. Ale tylko ubrany w wyszywankę Krawczuk promieniował i brzmiał jak przywódca, którego marzenia się spełniły. Ukraina, co prawda, wówczas już od kilku lat mierzyła się z rosyjską agresją w Donbasie i straciła okupowany Krym, ale najważniejsze filary państwowości pozostawały niezachwiane – niepodległość, suwerenność i demokracja.