Obecnie 25 proc. taryfami objęte są chińskie produkty o wartości 250 mld dol. Taryfy na kolejne produkty mają być wynikiem niepowodzenia w negocjacjach handlowych między Waszyngtonem i Pekinem.

Czytaj także: Trump ostrzega Chiny przed odwetem

Negocjacje między Stanami i Chinami są w impasie od maja. W tym tygodniu sekretarz skarbu Steven Mnuchin i przedstawiciel handlowy USA Robert Lighthizer wrócili z rozmów z chińskimi odpowiednikami w Szanghaju bez większych postępów.

- Nasi przedstawiciele właśnie wrócili z Chin, gdzie odbyli konstruktywne rozmowy odnośnie przyszłej umowy handlowej. Myśleliśmy, że dogadaliśmy się z Chinami 3 miesiące temu, ale niestety Chiny zdecydowały się renegocjować umowę przed jej podpisaniem. Niedawno Chiny zgodziły się na zakup produktów rolnych z USA w dużych ilościach, ale tego nie zrobiły. Ponadto, mój przyjaciel prezydent Xi, że zaprzestanie sprzedaży fentanylu do Stanów Zjednoczonych – tak się jednak nie stało i wielu Amerykanów nadal umiera! Rozmowy handlowe będą kontynuowane, a podczas nich, 1 września, Stany Zjednoczone nałożą niewielką dodatkową 10 proc. taryfę na pozostałe towary warte 300 mld dol., które trafiają do USA z Chin. Nie pokrywają się one z produktami wartymi 250 mld dol., na które już obowiązują 25 proc. taryfy – napisał na Twitterze Donald Trump.

- Z niecierpliwością czekamy na kontynuację pozytywnego dialogi z Chinami w sprawie kompleksowej umowy handlowej. Uważamy, że przyszłość między naszymi dwoma krajami będzie bardzo jasna! - dodał.

Chińskie media nazwały rozmowy „pragmatycznymi". Obie strony potwierdziły, że rozmawiały o wzroście eksportu amerykańskich produktów rolnych do Chin, który drastycznie spadł w tym roku. Potwierdzili też, że rozmowy mają być kontynuowane we wrześniu w Waszyngtonie.