W reakcji na opublikowane wyniki za II kwartał kurs paliwowego koncernu rósł. Rezultaty okazały się bowiem lepsze niż średnia oczekiwań analityków. Później jednak kurs spadł pod kreskę. Dlaczego?

– Wyniki na pierwszy rzut oka wydają się zgodne z oczekiwaniami, jednak po głębszej analizie – są słabsze – wyjaśnia Tomasz Kasowicz, analityk DM BZ WBK. – Na plus zadziałało kilka tzw. one-offów, m.in. odwrócenie odpisów, przeszacowania, jak również korzystne różnice kursowe – dodaje.

Lotos miał 126,1 mln zł skonsolidowanej straty netto wobec oczekiwanych 213 mln zł pod kreską. Strata operacyjna wyniosła 100,8 mln zł wobec spodziewanych 126 mln zł.

Jednak strata operacyjna według LIFO (czyli bez uwzględnienia efektu przeszacowania zapasów ropy naftowej) wyniosła 14,5 mln zł, podczas gdy średnia oczekiwań analityków wynosiła 19,3 mln zł na plusie.

– Jeśli chodzi o II półrocze, wyniki wszystkich rafinerii będą pod presją, ten biznes nie pokaże dobrych rentowności. III kwartał jest sezonowo najlepszy, ale marże rafineryjne są słabe i niższe niż w ubiegłym roku. Na niekorzyść kształtuje się również ujemny dyferencjał Ural/Brent – mówi Kasowicz.

Średnia wycen z rekomendacji wydanych dla Lotosu od początku bieżącego roku wynosi 35,75 zł przy widełkach 29,5-55,7 zł.