Miłe złego początki - tak najkrócej można opisać przebieg środowej sesja na warszawskiej giełdzie. Po udanym wtorku, kiedy to WIG20 zyskał ponad 1 proc, oraz wzrostowym początku środy, oczekiwania inwestorów odnośnie do końca trwającej korekty zostały mocno rozbudzone. Później jednak spadł na na nich zimny prysznic.
Start notowań był naprawdę optymistyczny. WIG20 zyskał na starcie około 0,8 proc. i wydawało się, że na dobre oddaliliśmy się od psychologicznej bariery 2200 pkt. Pomagało nam w tym otoczenie. Na większości innych europejskich parkietów również od początku dnia dominował kolor zielony. Szybko jednak okazało się, że byki w Warszawie wcale nie zamierzają iść za ciosem. Ich bierną postawę skwapliwie zaczęła wykorzystywać podaż. Systematycznie dociskała ona coraz mocniej i w pewnym momencie okazało się, że trzeba się bronić przed tym, aby nie zejść poniżej poziomu zamknięcia z wtorku.