Mamy wreszcie nowego prezesa giełdy. Został nim Marek Dietl.
- Mam nadzieję, że przełamie passę poprzedników i jego kadencja będzie dłuższa. Do tej pory każdy kolejny prezes był krócej - mówił Buczek.
Ocenił, że najważniejsze zadanie dla niego to przekonanie czołowych polityków, że GPW jest bardzo potrzebna, musi się rozwijać i być ważną częścią polskiej gospodarki. - Politycy muszą o niej przestać myśleć, jak o „relikcie III RP” - zaznaczył.
Przyznał, że jeżeli nie będziemy popierać warszawskiej giełdy, to Polacy ze swoimi oszczędnościami mogą wyjść za granicę.
- Mogą inwestować miliardy złotych na giełdach w Nowym Jorku, Frankfurcie czy Londynie, a polska gospodarka potrzebuje tych pieniędzy – ocenił Buczek.
- Potrzebna jest również nowa strategia dla warszawskiej giełdy – dodał.
Buczek prognozował, że szczytowanie rynków powinno mieć miejsce w okolicach listopada/grudnia. - 2018 r. taki łatwy dla inwestorów już nie będzie – mówił.
- Przyszło rok będzie trudniejszy, bo świat i geopolityka jest cały czas pod dużym napięciem. Spodziewamy się, że nastąpią wydarzenia, które wiarę inwestorów w spokojny wzrost gospodarczy mogą zacząć podburzać – dodał.
Już dawno nie było większej korekty na rynkach.
- Akcje na rynkach światowych są drogie. Wskaźnik cena/zysk dla amerykańskich akcji jest na poziomie 18. Na szczycie poprzedniej hossy w 2007 r. to było 15,5. Ta hossa trwa już 8,5 roku - przypomniał Buczek.
Podkreślił, że u nas akcje są relatywnie nie takie drogie i bardzo zróżnicowane.
- Jest cała rzesza mniejszych i średnich spółek, gdzie wskaźniki wyceny są takie jakby hossa zapomniała o tych firmach. Jest to ciekawe zjawisko, bo hossa zaczęła się w I kw. 2009 roku i w normalnych warunkach, wszystkie akcje powinny być bardzo drogie – tłumaczył.
- Inwestorzy wcale chętnie nie inwestują w akcje, wolą mieszkania – dodał.
Takiego krachu jak w 2008 r. gość się nie spodziewa.
Przypomniał, że inwestorzy już od 2013 r., kiedy pojawiły się zapowiedzi, co do nacjonalizacji części aktywów OFE, żyją w niepewności.
- Ostatnie spadki wiązałbym ze zmianą koniunktury na rynkach wschodzących. Natomiast przyszłość OFE może być cały czas ciemniejszą chmurą na horyzoncie – ocenił Buczek.
Zaznaczył, że w przyszłym roku mogą zostać uruchomione Pracownicze Plany Kapitałowe, które byłyby pozytywną zmianą na rynku.
- Szacujemy, że mogłyby generować między 5 a 15 mld zł nowego strumienia pieniądza rocznie. Znaczna tego część mogłaby być inwestowana na rynku kapitałowym – mówił.
Gość rekomenduje inwestowanie w spółki, które są wycenione niewysoko, a takich nie brakuje.
- Ostatniego słowa nie powiedziała branża deweloperska, gros z nich jest ciągle nisko wycenionych i płacą dywidendy – mówił.
- W segmencie finansowym też są instytucje, które mają niskie wskaźniki. Spółek w które warto inwestować, pomimo 8,5 lat hossy, nie brakuje – dodał.
Buczek przyznał, że zainteresowanie Polaków funduszami nie jest duże.
- Mimo 200 proc. wzrostu WIG od dołka w I kw. 2009 r. wcale Polacy chętnie nie inwestują w akcje ani fundusze akcyjne. Raczej wybierają bezpieczniejsze fundusze obligacji, gotówkowe czy mieszkania – mówił.