Bez pracy w USA jest już 12,5 miliona osób, co oznacza, że stopa bezrobocia wzrosła do 8,1 proc. (ekonomiści oczekiwali wzrostu do 7,9 proc.). Ostatni raz znalazła się na tym poziomie w grudniu 1983 roku.

Podobieństw do recesji z początku lat 80. jest więcej – w czwartym kwartale amerykańska gospodarka skurczyła się o 6,2 proc., najwięcej od 1982 roku.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy w USA przybyło 5 mln bezrobotnych, a stopa bezrobocia zwiększyła się o 3,3 pkt proc. Wzrost zatrudnienia zanotowano tylko w sektorach usług publicznych, rządowym i zdrowotnym. Ogromne redukcje dotyczyły natomiast sektorów budowlanego i przemysłowego (w sumie ponad 270 tys. etatów). W sektorze handlu detalicznego pracę straciło prawie 40 tysięcy osób.

Zdziwienia wysokością stopy bezrobocia nie krył w piątek prezydent Barack Obama, który jednocześnie stwierdził, że decyzja o przeznaczeniu prawie 800 miliardów dolarów na walkę z recesją była dobra.

– Ten kraj nigdy nie reagował na kryzys, siedząc bezczynnie i czekając na poprawę sytuacji. Musimy działać i to zamierzam właśnie robić – mówił w piątek w Columbus w stanie Ohio.

Ale zanim środki przeznaczone przez administrację zaczną oddziaływać na gospodarkę (najwcześniej stanie się to w drugiej połowie roku), bezrobocie będzie nadal rosło. I zdaniem ekonomistów osiągnie 9 proc. w ciągu kolejnych 12 miesięcy, choć nie brakuje prognoz mówiących nawet o 10 proc.

– Poziom 9 proc. był dwukrotnie przekraczany w czasie największych recesji w latach 1974 i 1982 – mówi Stephen Koukoulas, ekonomista w londyńskim TD Securities.

Jego zdaniem najgorsze na rynku pracy w USA dopiero nadejdzie.