Banki, firmy telekomunikacyjne, ubezpieczyciele, telewizje kablowe i inne instytucje zleciły ośmiu firmom windykacyjnym w minionym półroczu odzyskanie od blisko 2,5 mln ich nierzetelnych klientów 6 mld zł niespłacanych należności.
W tym samym czasie ubiegłego roku dostali 2 mln różnych spraw o wartości 4,3 mld zł, co oznacza, że liczba spraw wzrosła w tym roku o jedną czwartą, a ich wartość o 38 proc.
Liderem rynku jest nadal wrocławski Kruk. Ta firma dostała zlecenia o największej wartości. Kruk nie utrzymał z kolei pierwszego miejsca, jeśli chodzi o zakup portfeli wierzytelności. Sopocki Best przejął portfele należności warte nominalnie 910 mln zł, a Kruk 456 mln zł.
Z naszych danych wynika, że Kruk jest liderem w pozyskiwaniu wierzytelności detalicznych. Najwięcej zleceń na odzyskanie długów od firm dostały wspólnie Lexus i Europejska Grupa Finansowa (526 mln zł).
W formie zleceń windykatorzy dostali do odzyskania należności warte 4,4 mld zł, sami kupili długi o wartości nominalnej 1,5 mld zł. – Największe firmy windykacyjne mają łatwy dostęp do kapitału, pozwalający na swobodne nabywanie portfeli wierzytelności – mówi Krzysztof Matela, prezes EGB Investments.
– Każdego roku przez kilka najbliższych lat banki będą sprzedawać nieregularne kredyty o wartości kilku miliardów złotych – ocenia Michał Handzlik, prezes firmy Debt Trading Partners i były prezes Getin Banku.
Z tym stwierdzeniem zgadza się szef wrocławskiego Kruka Piotr Krupa, który szacuje, że w 2010 r. portfele sprzedawanych należności mogą osiągnąć wartość 7,1 mld zł, w tym 6,2 mld zł mogą sprzedać instytucje finansowe. – Szczyt aktywności sprzedażowej będzie w latach 2011 – 2012, gdy banki będą intensywnie oczyszczały swoje bilanse ze złych długów – mówi Krupa.
– Na koniec roku wartość spraw, jakie wierzyciele zlecą do windykacji, sięgnie ponad 10 mld zł – prognozuje prezes Kruka. Dwie trzecie z tych należności ma pochodzić z sektora bankowego.
O tym, że windykatorzy mają i będą mieć więcej pracy świadczy wzrost zatrudnienia na tym rynku. W prezentowanych przez nas ośmiu firmach pracowały na koniec czerwca 2073 osoby, o 17 proc. więcej niż rok wcześniej.
Windykatorzy dbają nie tylko o poprawę swojego wizerunku, ale także o jakość obsługi. – Odpowiednie know-how oraz sprawność operacyjna firm windykacyjnych jest czynnikiem, który przekłada się na wzrost skłonności klientów do zlecania własnych wierzytelności do obsługi – podkreśla Krzysztof Matela.