Żadna ze stron nie udzielała wczoraj informacji na temat rozmów. Oczywiste jest jednak, że dotyczyć one będą przygotowań do przejęcia przez EDF kontroli w Enei.

Potencjalny inwestor ma wyłączność na negocjacje z Ministerstwem Skarbu Państwa w sprawie kupna 51 proc. akcji energetycznej grupy. Prywatyzacja ma się zakończyć najpóźniej w marcu. Szacuje się, że MSP sprzeda walory za ponad 5 mld zł.

To, że rozmowy i przygotowania trwają, potwierdzają ostatnie wypowiedzi wiceministra skarbu Jana Burego. Powiedział on Polskiej Agencji Prasowej, że w trwających rozmowach bierze udział poważny inwestor i umowa zostanie podpisana do końca pierwszego kwartału, o ile tylko uda się wynegocjować satysfakcjonującą cenę. Ujawnił także, że rozmowy toczą się z podmiotem zagranicznym, więc do sfinalizowania transakcji będzie potrzebna zgoda unijnego urzędu ds. konkurencji.

EDF nie jest pierwszym inwestorem, który dostał od MSP wyłączność na negocjacje w tym podejściu do prywatyzacji Enei. Wcześniej wyłączne rozmowy prowadzono z podmiotem z należącej do najbogatszego Polaka Jana Kulczyka grupy Kulczyk Investments. Do dalekiego etapu prywatyzacji zakwalifikował się także francuski GDF Suez. Zainteresowanie Eneą potwierdzał czeski Energeticky a Prumyslovy Holding.

Według naszych ustaleń nie zaplanowano na dziś spotkań ze związkowcami Enei. Przedstawiciele organizacji związkowych przypuszczają, że ministerstwo zakazało inwestorom rozmawiać z nimi. Rzecznik MSP Maciej Wewiór nie komentuje tych informacji.

Wcześniej związek zawodowy energetyków „Solidarność” popierał w wyścigu o Eneę spółkę z grupy Kulczyk Investments. Z kolei związkowcy z Enei są całkowicie przeciwni prywatyzacji.

W piśmie podpisanym przez wiceministra skarbu Krzysztofa Walenczaka możemy przeczytać m.in., że negocjowanie uprawnień pracowniczych z potencjalnymi inwestorami nie jest obowiązkowe. Zwłaszcza że prywatyzacja może nastąpić w drodze ogłoszenia przez inwestora wezwania na akcje.