Zapowiedź obłożenia dodatkowym podatkiem lokat bankowych w cypryjskich bankach przypomniała inwestorom, że znaczna część problemów gospodarczych eurolandu nie została rozwiązana, a zastosowane do tej pory środki pomocowe mają jedynie doraźny charakter.
Dlatego wczoraj już od rana gracze masowo zamieniali wspólną walutę na dolara. Do łaski wrócił też szwajcarski frank. Obie waluty uznawane są za bezpieczną przystań w czasach, gdy na rynkach finansowych rządzą strach i niepewność. W ciągu dnia kurs EUR/USD zniżkował o prawie 1 proc., a kurs spadł poniżej 1,29.
W Warszawie zmiany na globalnych rynkach walutowych skutkowały gwałtownym osłabieniem złotego wobec dolara. Co prawda po południu nasz pieniądz odrobił część strat, ale i tak wieczorem za dolara płacono 3,2 zł, czyli o 0,9 proc. więcej niż w piątek. Frank zdrożał o 0,4 proc., do 3,39 zł, a euro o 0,25 proc., do 4,15 zł.
Zmiany na rynkach walutowych nie miały większego wpływu na notowania polskich obligacji. Oprocentowanie papierów dziesięcioletnich i pięcioletnich nie zmieniło się i wynosiło odpowiednio: 3,82 proc. i 3,33 proc. Rentowność dwulatek spadła z kolei do 3,15 proc. z 3,19 proc.