„Rząd Stanów Zjednoczonych powinien natychmiast podjąć konieczne i od dawna spóźnione kroki, aby zrobić rzecz słuszną i oczywistą: zaoferować Republice Chińskiej Tajwanowi, uznanie go przez USA jako wolnego i suwerennego kraju” – powiedział Mike Pompeo w przemówieniu zorganizowanym przez tajwański think-tank w Tajpej.
Waszyngton zakończył formalne stosunki dyplomatyczne z Tajwanem w 1979 roku, uznając jego przynależność do ChRL. Podczas gdy oficjalna nazwa Tajwanu to Republika Chińska, politycy często dodają słowo „Tajwan” w publicznych komentarzach.
Czytaj więcej
Wysokiej rangi przedstawiciele chińskich władz mieli, na początku lutego, przekazywać wysokim rangą przedstawicielom rosyjskich władz, by Rosja nie...
- Stany Zjednoczone powinny nadal współpracować z Chińską Republiką Ludową, ale dyplomatyczne uznanie przez USA 23 milionów kochających wolność Tajwańczyków i ich legalnego, demokratycznie wybranego rządu nie może być dłużej ignorowane, unikane ani traktowane jako drugorzędne – powiedział Pompeo.
Wypowiedź byłego sekretarza stanu narusza czerwoną linię - Chiny twierdzą, że Tajwan jest najważniejszą i najdelikatniejszą kwestią w ich stosunkach z Waszyngtonem.
Pompeo już wcześniej twierdził, że brutalne przejęcie przez Pekin Hongkongu nie zaspokoi aspiracji chińskiego prezydenta, a wchłonięcie Tajwanu okaże się kolejnym krokiem, który zrobi Xi Jinping w celu potwierdzenia swojej "wielkości".
Administracja Donalda Trumpa udzielała silnego poparcia Tajwanowi, pomimo braku formalnych powiązań dyplomatycznych. Spowodowało to nałożenie przez Chiny sankcji na Pompeo i 27 innych wysokich rangą dyplomatów administracji byłego prezydenta.
W ciągu ostatnich dwóch lat Chiny nasiliły militarną i dyplomatyczną presję na Tajwan, starając się zmusić wyspę do rezygnacji z suwerenności.
Demokratycznie wybrany rząd Tajwanu przekonuje, że chce pokoju, ale w razie ataku będzie się bronił, i że tylko mieszkańcy wyspy mają prawo decydować o swojej przyszłości.