Moskwa zapowiedziała, że uniemożliwi niemieckiemu kanałowi nadawanie w Rosji i rozpocznie postępowanie, w wyniku którego zostanie on uznany za "zagranicznego agenta", co ma negatywne konotacje z czasów sowieckich.
Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapowiedziało, że zabroni również wjazdu do Rosji niemieckim urzędnikom zaangażowanym w działania zmierzające do zakazania nadawania RT DE.
Finansowana przez państwo stacja Deutsche Welle oświadczyła, że złożyła protest przeciwko temu posunięciu i podejmie kroki prawne. "Jesteśmy traktowani jako pionek w sposób, jakiego media doświadczają tylko w autokratycznych państwach" - przekazał dyrektor Deutsche Welle Peter Limbourg.
Hendrik Wuest, premier landu Nadrenia Północna-Westfalia, gdzie Deutsche Welle ma swoją siedzibę, nazwał działania Rosji "masowym i celowym atakiem na wolność prasy".
Spór pojawia się w czasie napięć z Zachodem w sprawie Ukrainy, które są testem stosunków politycznych między Berlinem a Moskwą po objęciu urzędu przez kanclerza Niemiec Olafa Scholza.
Niemieckie stowarzyszenie dziennikarskie DJV wezwało prezydenta Rosji Władimira Putina do natychmiastowego zniesienia zakazu nadawania Deutsche Welle.
"Nie ma żadnego uzasadnienia dla tego drastycznego środka cenzury" - w ocenił przewodniczący DJV Frank Ueberall. Wezwał również niemiecki rząd do wyraźnego zaprotestowania przeciwko rosyjskiemu posunięciu w sposób, który nie może zostać zignorowany.
Niemiecki organ nadzorujący media MABB oraz Komisja ds. Licencji i Nadzoru (ZAK) instytucji medialnych stwierdziły w tym tygodniu, że RT DE nie może nadawać w Niemczech na serbskiej licencji, co rozwścieczyło Rosję.