Łóżka na oddziałach intensywnej terapii w rejonie stołecznym zajęte są w 98 proc. Jose Luis Espinoza, stojący na czele Federacji Stowarzyszeń Pielęgniarskich (FENASENF) alarmuje, że pracownicy ochrony zdrowia są "na krawędzi załamania".
Do pogorszenia się sytuacji epidemicznej w Chile doszło pomimo tego, że kraj ten ma jeden z najwyższych na świecie odsetków zaszczepionych na COVID-19 mieszkańców. Ok. 75 proc. mieszkańców Chile zostało zaszczepionych przynajmniej jedną dawką, a blisko 58 proc. jest w pełni zaszczepionych.
Z danych Reutersa wynika, że - biorąc pod uwagę liczbę szczepień per capita - Chile jest najbardziej wyszczepionym na COVID-19 krajem obu Ameryk i piątym najbardziej wyszczepionym krajem na świecie.
Jak dotąd w Chile wykorzystano 23 mln szczepionek - 17,2 mln szczepionek chińskiego koncernu Sinovac i 4,6 mln szczepionek Pfizer/BioNTech oraz mniej niż milion szczepionek AstraZeneca i chińsko-kanadyjskiego koncernu CanSino.
Eksperci podkreślają jednak, że szczepionki nie są w 100 proc. skuteczne, a ponadto efekt ich działania pojawia się z opóźnieniem (pełną odporność uzyskuje się ok. 14 dni od podania drugiej dawki). Ponadto drugą falę epidemii w Chile napędza zmęczenie obostrzeniami i pojawienie się nowych, bardziej zakaźnych wariantów koronawirusa - dodają eksperci.
Z 7 716 mieszkańców Chile, którzy zakazili się koronawirusem między środą a czwartkiem, 73 proc. nie było w pełni zaszczepionych, a 74 proc. miało mniej niż 49 lat - wynika z danych resortu zdrowia Chile.
W Chile dominującym wariantem koronawirusa - na co wskazują prowadzone w tym kraju badania genetyczne próbek pobranych od zakażonych - jest wariant gamma (P.1, wariant wykryty po raz pierwszy w Brazylii). Wariant ten ma być dwa razy bardziej zakaźny niż oryginalny szczep.
Cytowany przez Reutersa specjalista ds. chorób zakaźnych ze szpitala w Santiago, który pragnie zachować anonimowość twierdzi, że szczepionki nie wystarczą, by ulżyć przeciążonym epidemią szpitalom.
- Ok. 10 proc. osób, nawet po zaszczepieniu, nie będzie chronionych przed poważną chorobą. To setki tysięcy osób, które trafią na oddziały intensywnej terapii - mówi.