- Nie jest wykluczone, że przyspieszenie gospodarcze, które widzieliśmy w IV kw. się utrzyma, ale moim zdaniem jest to mało prawdopodobne – prognozował Bratkowski.
Zaznaczył, że w dalszym ciągu mamy do czynienia z dużą niepewnością, która powoduje, że nie można liczyć na wyraźnie przyspieszenie aktywności inwestycyjnej.
- Jest ryzyko, że strefa euro może nie wytrzymać. Są też ryzyka krajowe. Jeżeli wicepremier mówi, że sprawiedliwość jest ważniejsza niż prawo, to nie wiemy jakie reguły gry obowiązują i będą obowiązywały – mówił gość.
Ocenił, że jeżeli chodzi o konsumpcję, to efekt 500+ wygaśnie w połowie tego roku.
Wzrost gospodarczy Polski w 2017 r Bratkowski prognozował między 2,5 a 3 proc. wzrostu PKB. - To jest podstawowy scenariusz przy założeniu, że nie mamy do czynienia z bardzo silnymi zaburzeniami z zewnątrz – mówił.
- 2,5 proc. wzrostu na tle Europy to i tak nie jest strasznie źle – dodał.
Gość zaznaczył, że już nie jesteśmy liderem, który zostawił wszystkich w tyle, ale jesteśmy w czołówce peletonu. - Europa Centralna może liczyć na trochę szybszy wzrost gospodarczy niż stara Unia Europejska – tłumaczył.
Ocenił, że silny skok inflacji był związany z czynnikami jednorazowymi. - To były np. złe warunki atmosferyczne na południu Europy i wzrost cen importowanych warzyw. Zadziałał też efekt bazy – wyjaśnił.
Bratkowski prognozował, że nie należy spodziewać się jakiegoś wielkiego wzrostu inflacji. - Jeżeli nasz bank centralny nie zacznie podnosić stóp procentowych w tym roku, to raczej nie uda mu się utrzymać inflacji w korytarzu – ocenił.