Światowa gospodarka w II kw. przyśpieszyła do 2,5 letniego maksymalnego wzrostu - 4,1 proc. w ujęciu rocznym. W całym 2017 r wzrost globalny na wynieść 3,4 proc., a w przyszłym 3,5 proc. Dla porównania w 2016 r światowy PKB zyskał 3,1 proc.
Coraz szybszy wzrost to zasługa głównie strefy euro i Japonii - gospodarek, które jeszcze niedawno były hamulcowymi światowego PKB - wynika z ankiety przeprowadzonej przez agencję Bloomberg wśród kilkudziesięciu analityków.
Gospodarka Kraju Kwitnącej Wiśni zyskała 4 proc. w ujęciu rocznym; dobre wyniki notowały też czołowe kraje strefy euro - Niemcy (2,1 proc.), Francja (1,8 proc.), Hiszpania (1 proc.). Nawet najsłabsze ogniwo grupy - Włochy mogą zakończyć rok najlepszym wynikiem od siedmiu lat - wzrostem o 1 proc.
- Gospodarka strefy euro demonstruje stabilny i szeroki wzrost co oznacza, że taka tendencja utrzyma się dłużej i świadczy o odporności strefy na zewnętrzne wstrząsy - ocenił Frederick Duckrose ekonomista banku Banque Pictet & Cie.
- Obserwujemy wzrost popytu wewnętrznego - dodaje Katie Matzui główny strateg ds Japonii w Goldman Sachs.
- Japonia rzeczywiście zaskoczyła i jej wpływ na globalne wyniki jest zauważalny. Bank Japonii bardzo długo prowadził miękką politykę kredytowo-pięniężną, ale nie było widać jej wyników. Teraz dopiero okazuje się że miał rację. Wzrost mamy też w strefie euro i w krajach spoza strefy - Polsce, Czechach i na Węgrzech - ocenia gł. ekonomista Danske Bank w Rosji Władimir Mikłaszewskij.
Jedynym nieprzewidywalnym krajem, który może teraz wzrost tak zatrzymać jak i wesprzeć są Chiny.
W długoterminowej perspektywie rozwój gospodarek tak Unii jak i strefy euro będzie zależeć od Chin.
Na tym tle będzie spadać udział USA w światowej gospodarce. W Stanach analitycy spodziewają się dalszego zaostrzenia polityki paliwowej, co będzie hamować wzrost gospodarczy kraju.