Po pomoc do stowarzyszenia przychodzą emeryci, którzy stracili współmałżonka i mają teraz do dyspozycji tylko jedną emeryturę, chorzy, ci, których zwolniono z pracy i ci, do których zapukał komornik. Stowarzyszenie współpracuje z hostelem, w którym mieszkają samotne matki. Hostel zapewnia spanie i schronienie, ale nie wyżywienie. — Zaczynaliśmy tak: jeździliśmy wieczorami po dzielnicy i patrzyliśmy kto po śmietnikach szuka - mówi Roma Łojewska. Teraz po pomoc przychodzi miesięcznie około 450 osób, a zarejestrowanych jest 800.
— Najszybciej rozchodzą się produkty „do chleba”: ser, masło, dżemy, konserwy, a także np. olej czy herbata - zauważa pani Roma i dodaje, że marnują jedzenie także ci, którzy pomoc otrzymują. - Ludzie biorą za dużo i zdarza się, że wyrzucają dary na śmietnik, albo sprzedają je na targowisku. Trzeba to sprawdzać. Zawsze mówimy naszym podopiecznym, że jak nie wystarczy to przecież można przyjść drugi raz, pracujemy siedem dni w tygodniu - dzieli się spostrzeżeniami Roma Łojewska.
[srodtytul]Bez i z podatkiem[/srodtytul]
Magdalena Krajewska, dyrektorka Fundacji Bank Żywności SOS w Warszawie podkreśla, że byłoby znacznie łatwiej zdobywać produkty gdyby poprawiono przepisy podatkowe. Dziś tylko producenci żywności mogą bez płacenia podatku VAT przekazywać jedzenie organizacjom do tego uprawnionym. Firmy produkujące żywność mają więc do wyboru: albo utylizować jedzenie albo oddać je potrzebującym. Natomiast sieci handlowe, sklepy - jeśli chcą nieodpłatnie przekazać żywność muszą do niej dopłacić podatek VAT. — To na pewno zniechęca do darowizn — mówi Magdalena Krajewska. Problemy stwarzają też czasami sami beneficjenci, czyli odbiorcy żywności, którzy chcą na podarowanych produktach zarabiać. — Są towary z Unii Europejskiej, których nie wolno sprzedawać, a mimo to trafiają do handlu i przyciągają kupujących niską ceną. Warszawski Bank Żywności współpracuje z 250 organizacjami m.in: z jadłodajniami, domami opieki, ośrodkami pomocy, świetlicami - codziennie do jego magazynów zgłasza się po odbiór co najmniej kilkanaście transportów.
[ramka]W przyszły weekend Federacja Banków Żywności organizuje kolejną już ogólnopolską zbiórkę żywności, która prowadzona będzie w ponad dwóch i pół tysiąca placówkach handlowych, głównie w hipermarketach w całej Polsce. Kolor rozpoznawczy: pomarańczowy. Każdy będzie mógł wspomóc akcję kupując i wrzucając do koszy wolontariuszy potrzebne nie tylko na święta Bożego Narodzenia produkty: oleje, konserwy, makaron, ryż, produkty mleczne, sery, kawę czy herbatę, cukier, słodycze. W zbiórce można wziąć udział także przez Internet za pośrednictwem strony [link=http://www.bankizywnosci.pl " target="_blank"]www.bankizywnosci.pl[/link] W świątecznej zbiórce bożonarodzeniowej udział bierze 40 tys. wolontariuszy. W zeszłym roku do akcji przyłączyło się ponad 20 proc. Polaków powyżej 15 roku życia. [/ramka]
[ramka][srodtytul]Jak Europa i Polska dzieli się żywnością?[/srodtytul] Z analizy Europejskiej Federacji Banków Żywności wynika, że rekordowy wynik zbiórki osiągnęła Portugalia. Mimo kryzysu w 2009 roku zebrano tam ok. 2 498 ton żywności - o 30 proc. więcej niż rok wcześniej. Dobrym wynikiem mogą się również pochwalić Włosi, którzy w zeszłym roku zebrali 8 600 ton. Zbiórka we Francji, zakończyła się rezultatem 10 800 ton. Konsumenci francuscy byli nieco ostrożniejsi w zakupach w 2009 roku, ale i tak przodują w ilości zebranej żywności. W Polsce udało się zebrać 589 ton. — Mamy nadzieję, że w tym roku do akcji przyłączy się dużo więcej osób i nikt nie przejdzie obojętnie obok wolontariuszy Świątecznej Zbiórki Żywności. Dzięki zbiórce każdy z nas może pomóc w prosty sposób. Wystarczy jedno opakowanie, jeden kilogram, to niewielki koszt, a tak wiele znaczy, dla tych którzy codziennie zmagają się z trudną sytuacją materialną – mówi Marek Borowski, prezes Federacji Polski Banków Żywności. [/ramka]