Auto, o którym mówią wszyscy, to najnowszy model Alfy Romeo- 4C. Tym samochodem szef Grupy Fiata i Chryslera chce wrócić na rynek amerykański. — Wiem, że musieliśmy mieć auto wyjątkowe i 4C spełnia wszystkiej wymogi najbardziej wybrednych. Najnowsza Alfa ma być wyprodukowana w wersji limitowanej - 1800 sztuk na rynek europejski ( w tym 3 zostały przeznaczone dla Polski), 1200 na rynek amerykański i 800 dla reszty świata. Jak na razie 370 tych aut już zostało zamówionych przez klientów.
Cena: taka sama na wszystkich rynkach - 60 tysięcy euro, bądź równowartość w dolarach, juanach, czy drachmach. Nie jest wykluczone, że można jednak będzie trafić „okazję" po bardziej przyjaznej cenie. Początkowo planowano , że 4C będzie kosztowała nieco poniżej 50 tys. euro i odpowiednio mniej w dolarach. Jednakże cena musi być konkurencyjna, bo porównywalne modele - Porsche Cayman, Audi A5, BMW 329i i Mercedes Benz C350 mają ceny wyjściowe na poziomie 39-44 tys. dolarów.
Żeby auto miało wszystkie najlepsze cechy alfy- łatwość rozpędzania się , lekkość- zostało odciążone. Góra maski jest zbudowana w włókna węglowego i dzięki temu 4C waży poniżej tony. Technologia została przeniesiona z aut jeżdżących w Formule 1, bądź w autach typu Ferrari 150, które mają zaplanowany debiut jeszcze w tym roku.
Niziuteńkie zawieszenie umożliwia jazdę po tylko bardzo dobrych drogach, napęd jest na tylne koła, a silnik ma pojemność 1,75 litra z turbodoładowaniem. Prędkość 250 km/godz. to auto osiąga w 4,5 sekundy.
Do kupienia będzie od ostatniego kwartału 2013, a na rynku amerykańskim zostanie pokazana na targach w Los Angeles i niema natychmiast wprowadzona na rynek. A żeby Amerykanie 4C pokochali jest również opcja z automatyczną skrzynią biegów. To ma być początek ekspansji tej marki za oceanem. W roku 2016 Sergio Marchionne ma nadzieję sprzedawania w USA po 300 tys. Alf rocznie.
Zobacz jakie auta zaprezentowano na 83. Salonie Samochodowym w Genewie
Z luksusowym Q50 zamierza rozpocząć swoją ekspansję na europejskim rynku luksusowa marka Nissana - Infiniti. Piękna limuzyna ma kosztować na zachętę 150 tysięcy złotych. Ten model zastąpił G37 i teraz Johan de Nysschen ma nadzieję,że ma duże szanse w rywalizacji z Audi A4, BMW z serii 3 i Mercedesami klasy C. Ciekawostką jest,że Q50 ma czterocylindrowy silnik Daimlera- to efekt współpracy renaulta,Nissana i właśnie Infiniti z niemieckim producentem luksusowych aut.
Producenci aut masowych - tacy jak Citroen,Fiat, Renault, czy Toyota nie podzielają optymizmu konkurencji z klasy premium. Mało kto już mówi o ożywieniu, ba nawet stagnacji w tym roku. No może uda się wyhamować spadki w ostatnim kwartale. Stabilizacja rynku powinna być odczuwalna dopiero w 2014, a „jakiś" wzrost w 2015.
O żadnych prognozach nie chce mówić szefowa europejskiego Chevroleta, Suzan Docherty, mimo, że ta marka odnotowała w ubiegłym roku wzrost. Ale rynek jest nieprzewidywalny w sytuacji, gdy w niektórych krajach sprzedaż aut w minionym roku była niższa, niż w latach 1970. — Będę miała Chevroleta Traxa, którym zaatakujemy Nissana Qashqaia i Juke. A potem zobaczymy - mówi.
Zeszłoroczna sprzedaż aut w Europie była najniższa od 17 lat. Styczeń i luty 2013 przyniósł dalszy spadek i to na największych rynkach - także w Niemczech i we Francji. Stephen Odell, szef europejskiego Forda obrazowo powiedział, że „wszyscy teraz kręcą się po dnie". — Nie wierzę,żeby miało dojść do szybkiej poprawy - mówił. — Tak naprawdę aż się boję myśleć co wydarzy się w II połowie roku- dodał. I nie ukrywał, że powrót lepszych czasów może zająć nawet pięć lat.
Także analitycy nie mają do powiedzenia nic optymistycznego. Morgan Stanley zapowiadał w tym roku spadek sprzedaży o 4 proc.teraz tę liczbę skorygował na 2 pkt procentowe więcej. Przy tym wskazuje, że fatalna sytuacja panująca we Włoszech i Hiszpanii powoli „pełznie" w górę mapy, na północ. Bardziej optymistyczny jest Peugeot Citroen, który przewiduje spadek tylko o 3-5 proc.
Danuta Walewska z Genewy