Negocjowana od dwóch lat umowa miała zostać sfinalizowana przed końcem roku. Rozmowy pomiędzy przedstawicielami obu firm toczyły się jeszcze na początku grudnia – pisze „SZ".

BASF poinformował jednak w czwartek, że z powodu trudnej sytuacji politycznej nie dojdzie do planowanej wymiany udziałów. BASF i Gazprom zapowiedziały w 2012 roku, że spółka Wintershall w całości przekaże swoją sieć handlu i magazynowania gazu Gazpromowi. W zamian niemiecki koncern miał zwiększyć swoje udziały w złożach gazu na Syberii.

„Żałujemy, że (umowa) Asset-Swap nie zostanie podpisana" – oświadczył szef BASF Kurt Bock. Zapowiedział, że jego firma będzie nadal współpracowała z Gazpromem.

Jak podkreśla „SZ", oba koncerny wiązały duże nadzieje z planowanym kontraktem. Gazprom liczył na to, że zbliży się do swego strategicznego celu, jakim jest dostarczanie gazu bezpośrednio do niemieckich odbiorców, a nie jak obecnie tylko do granicy z UE. Rosjanie przejęliby ponadto część magazynów gazu w Niemczech uzyskując częściową kontrolę nad handlem tym surowcem.

Z informacji uzyskanych przez „SZ" wynika, że o fiasku rozmów zdecydował Gazprom. Strona rosyjska miała zasygnalizować, że porozumienie z Niemcami przestało odpowiadać strategii koncernu. Po rezygnacji z budowy South Stream jest to kolejny sygnał, że Gazprom w ramach „radykalnego zwrotu" wycofuje się z handlu z Europą Zachodnią.

Niemiecka gazeta przypomina, że BASF był jednym z udziałowców South Stream. Gazprom wycofał się z tego projektu nie powiadamiając wcześniej inwestorów, co, zdaniem „SZ", należy uznać za prowokację.