Wrocławski Park Technologiczny był gospodarzem konferencji „Gotowi na przyszłość” poświęconej m.in. roli parków technologicznych w rozwoju gospodarki i ich pomocy dla MŚP. Jak ocenia pan kondycję parków technologicznych?
Przez ostatnie 20–25 lat w parki technologiczne zainwestowano sporo pieniędzy – zarówno krajowych, jak i unijnych. Powstawały one przede wszystkim w dużych miastach, choć nie tylko. Dzisiaj mamy rozbudowaną sieć parków, z tym że nie wszystkie one faktycznie pełnią pełną rolę parków naukowo-technologicznych.
Jeśli chodzi o ich kondycję, powiedziałbym, że jest dobra – na czwórkę z plusem. Chcielibyśmy oczywiście, żeby była na piątkę. Parki, które powstawały w czasach, gdy Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz wiele instytucji unijnych bardzo silnie dotowało innowacje i rozwój, muszą dziś przeformułować sposób działania, a właściwie zbudować go na nowo.
Dlaczego?
Dostępne wcześniej fundusze w wielu obszarach ograniczono. Wspieranie firm musi więc opierać się także na nowych rozwiązaniach.
Ma pan na myśli mechanizmy rynkowe?
Zarówno rynkowe, jak i nadal istniejące elementy wsparcia państwowego. Wciąż realizowane są projekty publiczne, w których parki technologiczne występują jako pośrednicy.
A jak ocenia pan stan naszego sektora MŚP?
MŚP to ogromna gałąź gospodarki. Około 74 proc. PKB w Polsce powstaje właśnie w mikro-, małych i średnich przedsiębiorstwach. Ponad 90 proc. firm to MŚP. To sól polskiej ziemi, gospodarki. Kondycja tego sektora jest zróżnicowana. W jednych miejscach jest bardzo dobra, w innych sytuacja jest trudniejsza. Mamy do czynienia z dynamicznymi zmianami na świecie i bardzo dużą liczbą regulacji, zarówno w Polsce, jak i w całej Unii Europejskiej. To nie pomaga w bieżącej działalności przedsiębiorców.
Powiedzmy wprost, że w wielu aspektach mamy do czynienia z przeregulowaniem.
Dokładnie tak. Jest to niestety nadregulacja.
Czego więc najbardziej potrzebują dziś polskie MŚP, żeby nie tylko przetrwać transformację technologiczną i energetyczną, ale również się rozwijać?
Wskazałbym dwa obszary, które powinniśmy wziąć pod uwagę – szczególnie jako administracja publiczna i instytucje otoczenia biznesu.
Pierwsza rzecz to względna stabilność jutra. Obszar publiczny żyje dzięki gospodarce, bo to przede wszystkim przedsiębiorcy generują podatki. Powinien więc być mocno ukierunkowany na rozwój gospodarki i wspieranie przedsiębiorców. Nie powinno dochodzić do zbyt wielu wstrząsów i trudnych sytuacji fundowanych przedsiębiorcy, czasami z dnia na dzień. Powinniśmy zapewnić mu długoterminową, najlepiej wieloletnią wręcz stabilność.
Ma pan na myśli stabilność legislacyjną?
Przede wszystkim. Dziś mamy do czynienia z bardzo wieloma zobowiązaniami dotykającymi przedsiębiorców, związanymi z informowaniem o różnych rzeczach, pisaniem raportów, tworzeniem wręcz zupełnie niepotrzebnych dokumentów itd. W przypadku mikro- i małego przedsiębiorcy jest to bardzo mocno obciążające – finansowo, organizacyjnie i czasowo.
A drugi obszar?
Powinniśmy jako sektor publiczny zintegrować wszystkie usługi i formy wsparcia, które oferujemy przedsiębiorcom. Trzeba je zmienić tak, aby przedsiębiorca miał łatwy dostęp do informacji o tym, gdzie i jakiego wsparcia może oczekiwać, jak rozwiązać swój problem i jak wszystko poukładać. Mikro- i mały przedsiębiorca nie powinien być zmuszony do szukania tych informacji na rynku, bo najzwyczajniej brak mu na to czasu.
Tak to działa we Wrocławskim Parku Technologicznym?
My jako park technologiczny współpracujemy już z kilkudziesięcioma instytucjami państwowymi i samorządowymi, które mają w swoim DNA wspieranie biznesu i przedsiębiorców. Docelowo myślimy o około 70–80 instytucjach. To pokazuje, jak potężny jest ten mechanizm i jednocześnie jak trudny dla przedsiębiorcy do zidentyfikowania. Uważam, że brakuje pełnej informacji i zintegrowania pomocy dla firm. Przedsiębiorca powinien przychodzić w jedno miejsce i mówić, jaki ma problem. A administracja powinna, jeżeli jest w stanie ten problem rozwiązać, dawać mu gotowe rozwiązanie. To jest rzecz, którą jesteśmy w stanie zrobić i o którą powinniśmy teraz mocno walczyć.
Czyli swoisty „one stop shop” dla przedsiębiorcy?
Tak jest.
Dlaczego w przypadku innowacyjnych firm tak ważne jest tworzenie w jednym miejscu dostępu do infrastruktury, wiedzy, nauki i partnerów biznesowych?
Powinniśmy integrować usługi realizowane dziś przez parki technologiczne, przemysłowe i strefy ekonomiczne oraz łączyć siły instytucji samorządowych, uczelnianych i państwowych. Mali przedsiębiorcy potrzebują wsparcia i dostępu do mechanizmów pomocy, czyli „one stop shop”. Gdy się rozwijają, potrzebują też infrastruktury, np. small business units, gdzie postawią maszynę czy coś zmagazynują. Nie stać ich jeszcze na własną halę, ale potrzebują zaplecza na miarę swojej skali. Rynek już zauważył, że takie miejsca będą wkrótce niezbędne.