Turyści zużyli 120 metrów sześciennych wody. Zemsta za brak odwołania rezerwacji

Para chińskich turystów znalazła oryginalny sposób na zemstę za to, że właściciele koreańskiej willi nie zgodzili się anulować rezerwacji.

Publikacja: 18.04.2023 14:58

Turyści zużyli 120 metrów sześciennych wody. Zemsta za brak odwołania rezerwacji

Foto: Adobe Stock

Dwoje chińskich turystów zarezerwowało za pośrednictwem serwisu Airbnb willę w Seulu na 25 dni i zapłaciło z wyprzedzeniem. Przed jej opłaceniem noclegów turyści nie sprawdzili jednak, gdzie willa jest usytuowana. Gdy zorientowali się, że willa jest na przedmieściach i z dala od atrakcji, próbowali anulować rezerwację i odzyskać pieniądze. Właściciele willi odmówili jednak, do czego mieli prawo, zgodnie z zasadami Airbnb.

W tej sytuacji para postanowiła się zemścić na nieelastycznych gospodarzach. Zgodnie z informacjami "South China Morning Post", po przyjeździe Chińczycy mieli się tylko upewnić, że w obiekcie nie ma kamer. O tym, co działo się potem, właściciele mogli sobie ustalić na podstawie rachunków, które nadeszły jakiś czas po wymeldowaniu mściwych gości.

Para najwyraźniej zaraz po zameldowaniu w obiekcie odkręciła wszystkie krany, włączyła wszystkie urządzenia elektryczne i światła oraz kuchenkę gazową. Następnie przeniosła się do innego obiektu, który udało się wynająć w lepszej lokalizacji. Do apartamentu turyści mieli wrócić w ciągu 25 dni pięć razy, ale za każdym razem tylko na kilka minut. Na koniec grzecznie się wymeldowali zostawiając willę w stanie, który nie wzbudził podejrzeń właścicieli.

Czytaj więcej

Baleary chcą karać platformy internetowe za nielegalne oferty noclegów

Jako pierwszy odezwał się do właścicieli dostawca gazu, niestety już po wyjeździe turystów. Gazownia chciała zweryfikować wyjątkowo wysokie zużycie gazu. Następnie odezwali się dostawcy pozostałych mediów i właścicielom zapewne włos zjeżył się na głowie. Okazało się bowiem, że turyści, w ramach zemsty, zużyli 120 metrów sześciennych wody (120 tysięcy litrów) – dla porównania, przeciętne zużycie w Polsce w 2019 roku wynosiło 33,7 metra sześciennego na osobę. Do tego doszły rachunki za energię i gaz, na szczęście sama energia elektryczna nie jest w Korei Południowej aż tak droga, więc za prąd wyszła równowartość 490 złotych. Ale rachunek za gaz był już wysoki i wyniósł równowartość około 3100 złotych. Razem rachunek za wszystkie media wyniósł równowartość 6 615 złotych.

Airbnb rozłożyło ręce i odmówiło pomocy gospodarzom, wyjaśniając, że to sprawa pomiędzy nimi a gośćmi. Goście z kolei zniknęli i nie udało się z nimi skontaktować, więc rachunki właściciele obiektu musieli pokryć z własnej kieszeni. Tym samym, w najlepszym przypadku, wyszli na zero, gdyż koszt pobytu tej długości w okolicach Seulu za pośrednictwem Airbnb kształtuje się średnio właśnie w okolicy równowartości 6 tys. złotych.

Dwoje chińskich turystów zarezerwowało za pośrednictwem serwisu Airbnb willę w Seulu na 25 dni i zapłaciło z wyprzedzeniem. Przed jej opłaceniem noclegów turyści nie sprawdzili jednak, gdzie willa jest usytuowana. Gdy zorientowali się, że willa jest na przedmieściach i z dala od atrakcji, próbowali anulować rezerwację i odzyskać pieniądze. Właściciele willi odmówili jednak, do czego mieli prawo, zgodnie z zasadami Airbnb.

W tej sytuacji para postanowiła się zemścić na nieelastycznych gospodarzach. Zgodnie z informacjami "South China Morning Post", po przyjeździe Chińczycy mieli się tylko upewnić, że w obiekcie nie ma kamer. O tym, co działo się potem, właściciele mogli sobie ustalić na podstawie rachunków, które nadeszły jakiś czas po wymeldowaniu mściwych gości.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
Czy KGHM zaskoczy zyskami?
Biznes
Co dalej z cenami za internet i komórkę? Ważne prawo w Senacie
Materiał promocyjny
Sprzedawaj tam, gdzie kupujący szukają Twoich produktów
Biznes
Sowińska o kaucjach: Ministerstwo ma prawo do cofnięcia licencji operatorom
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Biznes
Olimpiada zamieniła Paryż w twierdzę. Płaczą handel i gastronomia