Dwoje chińskich turystów zarezerwowało za pośrednictwem serwisu Airbnb willę w Seulu na 25 dni i zapłaciło z wyprzedzeniem. Przed jej opłaceniem noclegów turyści nie sprawdzili jednak, gdzie willa jest usytuowana. Gdy zorientowali się, że willa jest na przedmieściach i z dala od atrakcji, próbowali anulować rezerwację i odzyskać pieniądze. Właściciele willi odmówili jednak, do czego mieli prawo, zgodnie z zasadami Airbnb.
W tej sytuacji para postanowiła się zemścić na nieelastycznych gospodarzach. Zgodnie z informacjami "South China Morning Post", po przyjeździe Chińczycy mieli się tylko upewnić, że w obiekcie nie ma kamer. O tym, co działo się potem, właściciele mogli sobie ustalić na podstawie rachunków, które nadeszły jakiś czas po wymeldowaniu mściwych gości.
Para najwyraźniej zaraz po zameldowaniu w obiekcie odkręciła wszystkie krany, włączyła wszystkie urządzenia elektryczne i światła oraz kuchenkę gazową. Następnie przeniosła się do innego obiektu, który udało się wynająć w lepszej lokalizacji. Do apartamentu turyści mieli wrócić w ciągu 25 dni pięć razy, ale za każdym razem tylko na kilka minut. Na koniec grzecznie się wymeldowali zostawiając willę w stanie, który nie wzbudził podejrzeń właścicieli.
Czytaj więcej
Minister turystyki oraz minister finansów i spraw zagranicznych Balearów jadą do Brukseli, gdzie będą prosić Komisję Europejską o pomoc w ukaraniu...
Jako pierwszy odezwał się do właścicieli dostawca gazu, niestety już po wyjeździe turystów. Gazownia chciała zweryfikować wyjątkowo wysokie zużycie gazu. Następnie odezwali się dostawcy pozostałych mediów i właścicielom zapewne włos zjeżył się na głowie. Okazało się bowiem, że turyści, w ramach zemsty, zużyli 120 metrów sześciennych wody (120 tysięcy litrów) – dla porównania, przeciętne zużycie w Polsce w 2019 roku wynosiło 33,7 metra sześciennego na osobę. Do tego doszły rachunki za energię i gaz, na szczęście sama energia elektryczna nie jest w Korei Południowej aż tak droga, więc za prąd wyszła równowartość 490 złotych. Ale rachunek za gaz był już wysoki i wyniósł równowartość około 3100 złotych. Razem rachunek za wszystkie media wyniósł równowartość 6 615 złotych.
Airbnb rozłożyło ręce i odmówiło pomocy gospodarzom, wyjaśniając, że to sprawa pomiędzy nimi a gośćmi. Goście z kolei zniknęli i nie udało się z nimi skontaktować, więc rachunki właściciele obiektu musieli pokryć z własnej kieszeni. Tym samym, w najlepszym przypadku, wyszli na zero, gdyż koszt pobytu tej długości w okolicach Seulu za pośrednictwem Airbnb kształtuje się średnio właśnie w okolicy równowartości 6 tys. złotych.