Rząd Fidżi nie odpowiedział od razu na prośby o komentarz w sprawie obecności Amadei, należącej do rosyjskiego miliardera Sulejmana Kerimowa, w Lautoka Wharf – pisze Reuters.

Strona internetowa Marine Traffic pokazała, że Amadea zacumowała w porcie Nadi na Fidżi w środę 13 kwietnia po opuszczeniu Meksyku 18 dni temu.

Gazeta „Fiji Times” opublikowała zdjęcie superjachtu przy nabrzeżu.

Wart 325 mln dolarów jacht Amadea prawdopodobnie kieruje się na wschodnie wybrzeże Rosji, uciekając przed międzynarodowymi sankcjami do Władywostoku.

Właściciel jachtu, Selejman Kerimow jest uważany za dziewiątą najbogatszą osobę w Rosji, a jego majątek „Forbes” oceniał przed wybuchem wojny w Ukrainie na 14,5 miliarda dolarów. Został ukarany przez USA, UE i Wielką Brytanię za rzekome pranie pieniędzy i jego powiązania z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

Kerimow zawdzięcza znaczną część swojego majątku 76 proc. udziałom w największym rosyjskim producencie złota, firmie Polyus. Bloomberg poinformował, że rodzinny holding Kerimowa zmniejszył swój udział w Polyusie do 46 procent.

Pochodzący z Dagestanu Kerimow stał się bohaterem medialnym, kiedy okazało się, że przy pomocy „biznesmena” ze szwajcarskiej Lucerny, stworzył siec fikcyjnych spółek, dzięki którym ukrywał swój majątek, unikał płacenia podatków i zacierał ślady swojej biznesowej działalności na Zachodzie.

Alexander Studhalter, człowiek, który miał mu w tym pomagać wszystkiego się wypiera. Szwajcarskie media piszą o nim jako o osobistym przyjacielu Kerimowa. Według BBC Kerimow ukrywał majątek poprzez fikcyjne spółki zarejestrowane między innymi na siostrzeńca oraz szwajcarskiego tatuażystę, a choć banki zauważyły podejrzane przelewy łącznie na 700 mln dolarów, nie były w stanie ustalić pochodzenia pieniędzy.