Paliwa dopiero co potaniały, ale ceny zaraz mogą iść w górę. Ropa drożeje

Obniżka podatków spowodowała dużą zniżkę cen na stacjach. Drożejąca ropa naftowa może jednak istotnie ten stan zmienić. Trzeba też pamiętać, że daniny obniżono tylko na kilka miesięcy.

Publikacja: 03.02.2022 21:00

Na stacjach paliw przy zachodniej i południowej granicy Polski coraz więcej diesla i benzyny tankują

Na stacjach paliw przy zachodniej i południowej granicy Polski coraz więcej diesla i benzyny tankują kierowcy z Niemiec i Czech.

Foto: PAP/Lech Muszyński

Wprowadzona od 1 lutego obniżka podatku VAT spowodowała, że średnia cena litra diesla spadła na krajowych stacjach paliw z 5,89 do 5,28 zł, benzyny Pb95 z 5,83 do 5,19 zł, a autogazu z 3,09 do 2,71 zł – wynika z danych e-petrol. Niestety, to jedyny czynnik decydujący o tym, że przynajmniej chwilowo Polacy płacą za paliwa znacznie mniej niż jeszcze kilka dni temu. – Obecne stosunkowo niskie ceny paliw na stacjach, to wyłącznie konsekwencja zmian w podatkach. Dokonane obniżki, w grudniu akcyzy do końca maja oraz 1 lutego podatku VAT do końca lipca, to dziś o około 1 zł mniejsze płatności za każdy litr kupowanych na stacjach benzyn i diesla – zauważa Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e-petrol.pl.

Czytaj więcej

Niemiec złapany z 1600 litrami paliwa z Polski. Kara większa od oszczędności

Wzrośnie kurs ropy

W kolejnych tygodniach koszty tankowania mogą jednak wzrosnąć, gdyż niemal wszystkie czynniki rynkowe przemawiają za zwyżkami. Kluczowa jest cena ropy. Obecnie kurs gatunku Brent oscyluje w pobliżu 90 dol. za baryłkę i jest najwyższy od 2014 r. Co więcej, nie są wykluczone dalsze zwyżki.

Niedawno bank inwestycyjny Goldman Sachs wydał prognozę, która zakłada wzrost kursu tego surowca do 100 dol. już w III i IV kwartale tego roku. W przyszłym ma być jeszcze drożej.

– Wzrost ceny ropy do ponad 100 dol. za baryłkę w ciągu najbliższych miesięcy wydaje się dziś dużo bardziej realny niż jeszcze kilka tygodni temu. Za pojawieniem się takiego scenariusza – przynajmniej chwilowo – przemawiają realne i potencjalne niepokoje na Ukrainie i Bliskim Wschodzie, brak skutecznych reakcji OPEC i UE na obecną sytuację oraz rosnący na świecie popyt i nie tak groźny koronawirus, jak go wcześniej oceniano – mówi Bogucki. Nie spodziewa się jednak, aby nawet kolejny wzrost kursu ropy przełożył się na powrót cen benzyny i diesla do około 6 zł za litr. Spowodować to może jednak powrót stawek akcyzy i VAT do poziomów sprzed ich obniżki.

Na niższym poziomie kurs ropy niż analitycy widzi Orlen. Kilka dni temu koncern podczas publikacji wyników za IV kwartał poinformował, że oczekuje go w widełkach 75–80 dol. To i tak byłaby zwyżka, zważywszy, że średnia za cały ubiegły rok wynosiła 71 dol. Do wzrostu kursu surowca ma dojść w efekcie zwyżki popytu do poziomów sprzed pandemii, ograniczonych zdolności wydobywczych państw OPEC+, niskich zapasów w krajach OECD, utrzymywania się wysokich cen gazu oraz zagrożeń geopolitycznych.

Kupują Niemcy i Czesi

Dziś niskie ceny paliw nad Wisłą powodują, że coraz więcej diesla czy benzyny kupują kierowcy zagraniczni. – Niskie ceny w Polsce powodują, że coraz więcej kierowców z Niemiec i Czech przyjeżdża do nas na zakupy. To bardzo dobra informacja dla krajowych stacji, sklepów i zakładów usługowych w strefie przygranicznej, gdyż powoduje ożywienie handlu i ma jednoznacznie pozytywny wpływ na naszą gospodarkę – twierdzi Bogucki. Z danych e-petrol wynika, że w środę w Niemczech litr diesla (w przeliczeniu na złotówki) kosztował średnio 7,37 zł, a benzyny Pb95 już 7,68 zł. Z kolei w Czechach było to odpowiednio 6,68 zł oraz 6,94 zł.

Krzysztof Sobczuk, dyrektor sprzedaży i marketingu Citronex Trans Energy, firmy, która posiada dziesięć stacji działających pod marką Dyskont Paliwowy, zlokalizowanych głównie przy granicy z Niemcami, przyznaje, że ostatnio ruch na tych obiektach mocno wzrósł. – Chętnych do zatankowania jest nawet dwukrotnie więcej niż przed obniżkami podatków, co przyczynia się do powstawania kolejek. Kierowcy z Niemiec tankują nie tylko samochody, ale często napełniają też przywiezione ze sobą kanistry – mówi Sobczuk.

Zauważa, że dla tamtejszych kierowców to oszczędność około 0,5–0,6 euro na każdym litrze benzyny czy diesla. Mimo to tankowanie opłacalne jest tylko dla tych, którzy mieszkają kilka lub kilkanaście kilometrów od granicy. – Na naszych stacjach kupują nie tylko paliwa, ale i korzystają z oferty sklepowej i gastronomicznej. Myślę, że dziś co drugi nasz klient pochodzi zza zachodniej granicy – przypuszcza Sobczuk.

Było taniej

Mimo że ceny paliw w Polsce są dziś stosunkowo niskie, to nie wszyscy płacą za nie mniej niż przed obniżką podatku VAT. Trzeba pamiętać, że ten zmalał z od 1 lutego z 23 proc. do 8 proc. i miał wpływ jednie na poziom ceny brutto. Firmy często płacą cenę netto i dla nich zmiana podatku VAT nie miała znaczenia.

Warto też zauważyć, że ceny paliw były na stacjach niższe niż obecnie jeszcze niespełna rok temu. Dopiero w marcu 2021 r. kierowcy zaczęli płacić za diesla więcej niż obecnie, a za benzynę Pb95 dopiero w czerwcu.

W następstwie obniżek podatków istotnie spadł ich łączny udział w cenie płaconej przez kierowców na stacjach. Do niedawna stanowiły około połowy wartości ceny brutto. Dziś w dieslu daniny mają ponad 35-proc. udział, w benzynie Pb95 około 39-proc. udział, a w autogazie tylko 19-proc.

Mimo wysokich cen paliw odnotowywanych w końcówce 2021 r. popyt na nie w ujęciu rok do roku wzrósł. Z danych Orlenu wynika, że w IV kwartale konsumpcja diesla i benzyny Pb95 zwyżkowała w Polsce o 11 proc. Podobnie było w Czechach. Z kolei na Litwie zwyżki były wyższe niż u nas, a w Niemczech niższe. Płocki koncern liczy, że w tym roku konsumpcja paliw w regionie wzrośnie. Zwyżka popytu ma być efektem ożywienia gospodarczego i poprawy sytuacji rynkowej do tej z okresu sprzed pandemii.

Wkrótce wśród kluczowych graczy może znaleźć się MOL

Na koniec ubiegłego roku funkcjonowało w Polsce niespełna 7,9 tys. stacji paliw. To o ponad sto więcej niż odnotowano rok wcześniej – wynika z danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego. Niekwestionowanym liderem na tym rynku jest Orlen, który zarządza ponad 1,8 tys. tego typu obiektów. Drugie miejsce zajmuje BP z liczbą placówek zbliżającą się do 600. Najniższe miejsce na podium zajmuje Lotos z ponad 500 stacjami. W wyniku planowanego połączenia polskich koncernów z krajowego rynku może jednak zniknąć gdańska marka. To konsekwencja realizacji środków zaradczych określonych dla fuzji przez Komisję Europejską i wynikającej z tego planowanej sprzedaży 417 stacji paliw Lotosu na rzecz węgierskiego koncernu MOL. Jeśli transakcja zostanie sfinalizowana, to Węgrzy wskoczą na podium, zwłaszcza że 81 stacji działa w naszym kraju pod szyldem słowackiego Slovnafu, który jest kontrolowany przez MOL. Sieci liczące ponad sto stacji posiadają jeszcze: Shell, CircleK, Anwim, AMIC i Pieprzyk.

Wprowadzona od 1 lutego obniżka podatku VAT spowodowała, że średnia cena litra diesla spadła na krajowych stacjach paliw z 5,89 do 5,28 zł, benzyny Pb95 z 5,83 do 5,19 zł, a autogazu z 3,09 do 2,71 zł – wynika z danych e-petrol. Niestety, to jedyny czynnik decydujący o tym, że przynajmniej chwilowo Polacy płacą za paliwa znacznie mniej niż jeszcze kilka dni temu. – Obecne stosunkowo niskie ceny paliw na stacjach, to wyłącznie konsekwencja zmian w podatkach. Dokonane obniżki, w grudniu akcyzy do końca maja oraz 1 lutego podatku VAT do końca lipca, to dziś o około 1 zł mniejsze płatności za każdy litr kupowanych na stacjach benzyn i diesla – zauważa Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e-petrol.pl.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
Donald Tusk: Pomożemy kupcom z Marywilskiej 44
Biznes
KGHM ma szanse na więcej
Biznes
Tajemniczy wzrost kursu Allegro na giełdzie. Co dalej?
Biznes
Jaka będzie przyszłość rolnictwa?
Biznes
Włodzimierz Schmidt, prezes IAB Polska: Za sprawą AI wszyscy wchodzimy w nową erę
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?