-Wystawa może przesądzić o przyszłym kształcie współpracy obronnej między sąsiadami – oceniają przedsiębiorcy.
- Liczymy na przełom w zbrojeniowym biznesie, określenie jasnych reguł i ścieżek finansowania najbardziej zaawansowanych programów i wspólnych przedsięwzięć – tłumaczy Sławomir Kułakowski prezes Polskiej Izby Producentów na Rzecz Obronności Kraju.
Hełmy, kamizelki kuloodporne na pierwszy ogień
Po rewolucji na Majdanie i wybuchu konfliktu w Donbasie, polskie firmy, m in. Maskpol Konieczki czy Lubawa sprzedawały na Ukrainę raczej sprzęt defensywny, kamizelki kuloodporne, hełmy, osłony balistyczne. Stopniowo współpraca obejmowała sprzęt bojowy: Przemysłowe Centrum Optyki dostarczało noktowizory, zaoferowało systemy obserwacyjne do sprzętu pancernego i pakiety wyposażenia elektrooptycznego dla ukraińskich żołnierzy. Po okresie starannych przygotowań, umowę o współpracy z Ukrainą w dziedzinie bezzałogowych środków rozpoznania w zeszłym roku podpisała w Kijowie prywatna Grupa WB Electronics. – Mamy za sobą okres bardzo rzeczowej współpracy – przyznaje Tomasz Badowski rzecznik WBE.
Precyzyjna amunicja z sąsiedzką pomocą
Ale relacje biznesowe nie są wyłącznie jednostronne. -Uzgodniliśmy i rozwijamy naprawdę efektywną współpracę z ukraińskimi ośrodkami rozwojowymi Progress i Łucz w dziedzinie naprowadzanej laserowo amunicji precyzyjnego rażenia do haubic i moździerzy a także przy wspólnej budowie zestawów przeciwpancernych pocisków kierowanych Pirat – mówi prof. Zbigniew Puzewicz szef Centrum Rozwojowo- Wdrożeniowego –Telesystem Mesko.
Z nieoficjalnych źródeł wiemy jednak, że Ukraińcy są zainteresowani polskimi doświadczeniami w modernizacji czołgów z rodziny T-72, radarami artyleryjskimi z warszawskiego PIT-Radwaru, zaawansowanym sprzętem obserwacyjnym z Przemysłowego Centrum Optyki i zakupem karabinów snajperskich z Zakładów Mechanicznych Tarnów. Władzom w Kijowie szczególnie zależy też na odbudowaniu sieci poddostawców dla ukraińskich fabryk broni, po tym jak ok. 20 ich firm, w tym m .in. fabryka amunicji w Ługańsku i donieckie zakłady radarowe Topaz znalazły się w rękach separatystów w zaanektowanym Donbasie.
Jasne reguły i bankowe gwarancje
Kułakowski potwierdza , że na celowniku dowódców z Kijowa znalazły się zaawansowane technologicznie symulatory obniżające koszty żołnierskiego treningu, środki łączności, elektronika służąca do rozpoznania i obserwacji, umożliwiającą np. walkę w nocy.
- Tyle że do tej pory w ślad za potrzebami nie szły urzędowe zamówienie i bankowe gwarancje – mówi Kułakowski. Prezes PIPnROK zwraca uwagę na brak jasnych reguł w wewnątrz ukraińskiej polityce zamówień militarnych. - Tegoroczne targi będą sukcesem jeśli uda się z pierwszej ręki uzyskać informacje jaki sprzęt władzom w Kijowie jest najbardziej potrzebny i czy da się uzyskać wsparcie kredytowe na sfinansowania kontraktów mówi Kułakowski. Dodaje, że wciąż cenne mogą być oferty kooperacji z najlepszymi ukraińskimi firmami, które utraciły przemysłowych partnerów w Rosji i chętne są teraz do aliansów z polską zbrojeniówką.
- Nie mam wątpliwości, że polski przemysł nie wykorzystał do tej pory wszystkich możliwości technologicznej współpracy i okazji do pozyskania oryginalnych rozwiązań obronnych od sąsiadów, w dziedzinie broni rakietowej, aktywnych systemów samoobrony śmigłowców czy pojazdów pancernych – wylicza Wojciech Łuczak analityk militarny, wiceprezes wydawnictwa Altair, wydawca fachowego pisma Raport WTO. - Mam nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone – dodaje ekspert.