W prowincjach Liaoning, Jilin i Heilongjiang od jakiegoś czasu trwają problemy z dostawami energii elektrycznej dla przemysłu. Obecnie jednak problemy są poważniejsze, gdyż zaczynają dotykać zwykłej ludności – w mediach społecznościowych mieszkańcy tych prowincji skarżą się na brak ogrzewania, niedziałające windy czy martwą sygnalizację świetlną. Według lokalnych mediów przyczyną jest wzrost cen węgla prowadzący do niedoborów w zaopatrzeniu elektrowni.

Czytaj więcej

Gazprom najdroższy od 13 lat, nadciąga gazowa apokalipsa

Jedna z firm energetycznych miała nawet stwierdzić w mediach społecznościowych, że przerwy w dostawach prądu potrwają do wiosny 2021, a niespodziewane przerwy w dostawach staną się „nową normą”. Post został jednak, jak twierdzi BBC, szybko usunięty.

Zakres przerw w dostawach energii elektrycznej nie jest jeszcze dokładnie znany. Warto jednak zauważyć, że w tych trzech prowincjach mieszka prawie 100 mln ludzi. Przerwy w dostawach prądu powodują wypadki, takie jak ten w prowincji Liaoning, w którym 23 osoby zatruły się tlenkiem węgla po tym, jak w fabryce nagle przestały działać wentylatory. Pojawiają się też doniesienia o osobach trafiających do szpitali po próbach ogrzewania się piecami w słabo wentylowanych pomieszczeniach.

Władze prowincji Jilin, mającej około 24 mln mieszkańców, poinformowały o próbach pozyskania większych ilości węgla z Mongolii Wewnętrznej w celu rozwiązania kryzysu.

Ograniczenia w dostawach mocy dla fabryk dotykają nie tylko tych trzech prowincji. Problemy występują też w prowincjach Szantung, Guandong czy Jiangsu.

Energetyka w tych prowincjach jest silnie uzależniona od węgla. Tymczasem przywódca Chin Xi Jinping zobowiązał się niedawno, że Chiny osiągną szczyt emisji dwutlenku węgla w ciągu najbliższych dziewięciu lat, a w związku z tym różne regiony są krytykowane przez rząd w Pekinie za nieosiąganie celów redukcji zużycia energii. To wywiera presję na lokalnych urzędników, by nie zwiększali zużycia energii.