Ministrowie z Wielkiej Brytanii, Francji i Holandii wycofali się w czwartek z ważnej konferencji inwestycyjnej w Arabii Saudyjskiej. Jednocześnie wyrazili głębokie zaniepokojenie zniknięciem saudyjskiego dziennikarza Jamala Khashoggi.
Tym samym ministrowie przyłączyli się do przedstawicieli dużych korporacji, którzy również unikają zbliżającej się konferencji.
Czytaj także: "Davos na Pustyni" grozi fiasko. Znamy kolejnych nieobecnych
„Davos na Pustyni" planowane jest na 23-25 października w Rijadzie, czyli stolicy Arabii Saudyjskiej. Saudyjski następna tronu Mohammed bin Salman traktuje ją jako okazję do zaprezentowania pustynnego królestwa jako gospodarki mającej ambitne plany modernizacyjne.
Brytyjski sekretarz ds. handlu międzynarodowego Liam Fox uważa, że to nie jest właściwy czas, żeby udać się do Rijadu.
Skandal wokół zaginięcia (i prawdopodobnego morderstwa) saudyjskiego dziennikarza Jamala Khashoggiego sprawił, że wielu osób zaczęło dystansować się do Arabii Saudyjskiej.
Francuski minister gospodarki Bruno Le Maire podkreślił, że obecne okoliczności nie pozwalają mu jechać do Rijadu. Zniknięcie Khashoggie'ego opisał jako bardzo poważną sprawę.
Zgodził się z nim sam prezydent Emmanuel Macron, zaznaczając, że czekając na wyniki śledztwa, Francja nie powinna być tam reprezentowana na tym szczeblu.
Do Arabii Saudyjskiej nie wybiera się też minister finansów Holandii Wopke Hoekstra. Zrezygnowano również z planowanej na grudzień misji handlowej.
Z konferencji wycofała się też Christine Lagarde, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, podobnie jak zachodni liderzy biznesu i grupy medialne.
Wcześniej udział w konferencji odwołali np.: Jamie Dimon, prezes banku JPMorgan Chase, Stephen Schwarzman, szef firmy inwestycyjnej Blackstone, Larry Fink, prezes firmy inwestycyjnej Blackrock, Bill Ford, prezes koncernu Ford, Dara Khosrowshahi, prezes Ubera, Ajay Banga, prezes firmy MasterCard, Bob Bakish, prezes koncernu Viacom i Jim Yong Kim, szef Banku Światowego.