Teraz rynek energetyczny czeka na informacje z OPEC. I nie chodzi o to, że w grudniu kraje kartelu wydobywały więcej ropy, niż zapowiadały, i to aż 32 mld baryłek dziennie zamiast 27,5 mln. To nie robi wrażenia. Ważne jest, czy OPEC da jakiś sygnał, że jest gotów zwiększyć produkcję, bo ma przecież wolne moce. Nie mogą tego zrobić Rosjanie, bo u nich w zimie produkcja zawsze spada.

Złoto drożeje i wydaje się, że prognozy Goldman Sachsa o prawdopodobnych cenach tego metalu powyżej 1000 dol. za uncję wydają się coraz bardziej realne. Mijający tydzień złoto zakończyło na poziomie 860,5 dol. za uncję. To już jest bardzo drogo, ale jeszcze wielkiego wydarzenia nie ma. Natomiast każde wahnięcie cen ropy naftowej, każda zmiana kursu dolara, a natychmiast zareaguje na nie również cena złota.

Nie jest wykluczone, że rekord zostanie pobity jeszcze w styczniu, tuż przed chińskim Nowym Rokiem. Jeśli do tego nie dojdzie, kolejnego ataku trzeba będzie się spodziewać dopiero na wiosnę. W każdym razie złoto jest dziś o 37 proc. droższe niż przed rokiem. W tym roku nie ma raczej co liczyć na stały wzrost, tylko na kolejne windowanie cen i wyprzedaż. A za cenami złota będą podążały notowania pozostałych metali szlachetnych.

Coraz gorsze informacje z USA z pewnością sporo namieszają w najbliższym czasie na rynku metali przemysłowych. Jak zwykle ucierpiała już miedź, która kosztuje obecnie poniżej 7 tys. dol. za tonę. Na tym rynku nadchodzący tydzień będzie wyjątkowo interesujący, bo większość inwestorów dokona przeglądu portfeli. W tej sytuacji w środę i czwartek może dojść do dużych niespodzianek. Na przegranych typuje się aluminium i cynk, które w piątek kosztowały odpowiednio 2447 i 2563 dol. za tonę.