Gość zauważył, że to, iż nowelizacja ustawy o cenach prądu będzie, wieszczyli wszyscy znający temat.
- Regulator powinien wyznaczać ceny, a nie politycy. Jednak politycy postanowili obejść niezależnego regulatora i sami zaingerować w ceny. To się nie podoba Komisji Europejskiej – mówił Derski.
Tłumaczył, że komisja bada w jaki sposób mają przepływać pieniądze pomiędzy budżetem państwa, a firmami energetycznymi.
- Poza mniejszymi podatkami i opłatami na blisko 4 mld zł, mają też dojść 4 mld zł dotacji dla spółek energetycznych. Komisja poprosiła też o zdefiniowanie czym jest usługa publiczna – mówił.
Przyznał, że łatwiej będzie rządowi obronić zamrożenie stawek np. dla tramwajów, metra czy kolei, bo to jest usługa publiczna. Gorzej ze sprzedażą energii hucie czy piekarni.
- Komisja już sugeruje, że ustawa w obecnym kształcie nie jest do zaakceptowania. Stąd nowelizacja - zaznaczył Derski.
Może się też okazać, że spółki energetyczne będą musiały zwracać pieniądze. - To byłoby dla nich koszmarem, bo już są w bardzo trudnej sytuacji – ocenił gość.
- Na rynku mamy chaos, którego ofiarami są spółki energetyczne, w przyszłości mogą być odbiorcy – dodał.
Derski zaznaczył, że ciężko sobie wyobrazić, żeby w przyszłym roku rząd także znalazł kilka miliardów złotych na to, aby dotować ceny energii elektrycznej. - Taka polityka się długo nie utrzyma – prognozował.