Czy firmy współpracujące z GDDKiA przeżywają obecnie kryzys?

Nie. Współpracuje z nami kilkaset podmiotów i nie nazwałbym tego kryzysem. Upadłości w Polsce to przede wszystkim wynik kryzysu światowego, błędnych decyzji oraz złego zarządzania.

A bankruci, którzy współpracowali z GDDKiA?

Przecież firmy, które zbankrutowały nie zajmowały się tylko budową dróg. Moim zdaniem kontrakty z GDDKiA nie były głównym powodem ich kłopotów. Ale faktem jest, że zazwyczaj zbyt późno rozpoczynały realizację zakontraktowanych projektów. Generowały opóźnienia, które z czasem okazywały się nie do nadrobienia. To z pewnością przyczyniło się do ich kłopotów finansowych i niedokończenia inwestycji.

Nie decydowało przypadkiem także, tak zwane „kryterium niskiej ceny" w przetargach?

Absolutnie nie. Dowodem może być również stanowisko Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa z października 2010 r. skutecznie ukrywane przed GDDKiA przez kilkanaście miesięcy.

Czyli nie czuje się pan odpowiedzialny za upadki firm budowlanych w Polsce, które współpracowały z GDDKiA?

Nie. To nie ja tymi firmami zarządzałem.

Rozmawiali

Piotr Litka i Marcin Mamoń

Cały wywiad w poniedziałkowym wydaniu „Rzeczpospolitej"