Były minister obrony kraju Anatolij Hrycenko uważa, że jedynie 40 proc. broni i uzbrojenia Ukraina może wytworzyć bez pomocy z zewnątrz. Miejscowi analitycy są bardziej optymistyczni i mówią o 50–55 proc.
Przestarzała technologicznie ukraińska armia najbardziej potrzebuje nowoczesnego sprzętu: przede wszystkim łącznościowego, ale też „środków walki radioelektronicznej" (zagłuszających łączność przeciwnika) oraz dronów. Obecnie do poszczególnych oddziałów na froncie takie maszyny (w większości domowej konstrukcji na bazie dostępnych w sklepach) przywożą wolontariusze. O ile jednak można nimi od biedy prowadzić zwiad, to zupełnie nie nadają się do wspierania artylerii i korygowania jej ognia.