Minister ds. zasobów ludzkich i bezpieczeństwa socjalnego Yin Weimin poinformował o cięciach zatrudnienia i podkreślił, że chodzi o niezbędną redukcję nadmiaru mocy produkcyjnych. Pracownicy nie zostaną jednak bez wsparcia i miejsc pracy. Minister Yin Weimin poinformował, że zostaną "przeniesieni do innej pracy". Nie podał kiedy rozpocznie się cały proces, ani jak długo potrwa. Minister przyznał na konferencji prasowej w Pekinie, że cała procedura "będzie trudna", ale absolutnie wykonalna.

W górnictwie zatrudnienie ma się zmniejszyć o 1,3 miliona osób, a w przemyśle stalowym o 500 tysięcy - wynika z oficjalnych danych ministerstwa. W sumie w obu branżach w Chinach jest zatrudnionych ok. 12 mln osób.

W zeszłym tygodniu przedstawiciele chińskich władz zapowiadali, iż rząd centralny przeznaczy 100 miliardów juanów (15,27 mld dol.) w ciągu dwóch lat na przeniesienie do innej pracy tych, którzy zostaną zwolnieni w ramach redukcji nadmiaru mocy produkcyjnych w niektórych branżach, głównie w górnictwie węgla i przemyśle stalowym.

Chiński rząd stworzył ten fundusz także z myślą o firmach, które mogą zbankrutować. Ma być on parasolem ochronnym dla pracowników tych firm. - Trudno przewidzieć kiedy i jak dojdzie do tego, że fundusz będzie potrzebny, ale to na pewno nie będzie szybki proces - uważa Jiang Feitao z rządowego think-tanku China Academy of Social Sciences.

Władze w Pekinie liczą na to, że tworzenie nowych miejsc pracy, zwłaszcza w usługach, pomoże zniwelować negatywne skutki bankructw w sektorze węglowym i hutniczym

Wzrost gospodarczy w Chinach wyniósł w 2015 roku 6,9 proc. i był najsłabszy od 25 lat. Na rok bieżący władze prognozują wzrost o 6,5-7 proc. Według oficjalnych danych stopa bezrobocia wynosiła na koniec ubiegłego roku 5,01 proc., jednak wielu ekonomistów uważa, że dane te są zaniżone.