Fundusz mAkcelerator będzie miał do dyspozycji 50 mln euro na inwestycje w start-upy.
- Najbliżej nam będzie do akceleratora, stąd nazwa – tłumaczył Mastalerz. - Firmy z którymi chcemy współpracować będą dostawały od na zastrzyki kapitałowe, ale najważniejszą wartością jest akceleracja – dodał.
Zaznaczył, że projekty w które będzie inwestował fundusz nie mogą być tylko na papierze. - Będziemy poszukiwać firm, które już coś stworzyły, mają produkt, niewielką grupę klientów, przetestowane rozwiązania, ale mają problem ze skalowaniem przedsięwzięcia – wyjaśnił Mastalerz.
- Te firmy będą związane z technologią, które mogą być użyteczne dla klientów banku. Dzisiaj przyglądamy się projektowi z zakresu telemedycyny. Nie będziemy szukać rzeczy, które wiążą się tylko z finansami – dodał.
Ocenił, że 50 mln euro plasuje mAkcelerator jako największy fundusz tego typu w całym regionie. - To jest poważne przedsięwzięcie – ocenił gość.
Minimalna ilość firm w którą zainwestuje fundusz to 7. - Maksymalna liczba jest nieograniczona, ale realnie nie będzie tego nigdy więcej niż 14 – prognozował Mastalerz.
- Cały cykl inwestycji funduszu będzie wynosił 5 lat. Jesteśmy zaprojektowani na 10 lat, bo nie wszystkie projekty wejdą w pierwszym roku – dodał.
Zaznaczył, że celem funduszu jest komercjalizacja firm globalnie, a nie przytulenie ich w mBanku i na tym koniec.
- Ze względów czystko geograficznych, to firmy polskie i czeskie będą nam bliższe – mówił gość. - Tak naprawdę jesteśmy otwarci na firmy z całego świata. Pewnie bliżej będzie do firm izraelskich, estońskich, czy europejskich. Te firmy mają o wiele mniejsze możliwości pozyskania silnych akceleratorów.
Tego typu instytucji jest dużo w Stanach, ale w Europie tego nie ma. W Europie jest tylko dużo pieniędzy – tłumaczył Mastalerz.
Zaznaczył, że w samym San Francisco firm tej wielkości, robiących to samo jest ok. 287. My będziemy prawie jedynym w Polsce – stwierdził.
Mastalerz przyznał, że Polska jest idealnym miejscem do inwestowania w start-upy, bo mamy bardzo dużo zdolnych ludzi, a oni mają relatywnie małą ilość alternatyw.
- Dzisiaj jak ma się dobry pomysł w Polsce to trzeba zainwestować w bilet do Stanów, Londynu albo Berlina i tam próbować szukać akceleracji. My chcemy być adresem w Warszawie do którego warto przyjść – podsumował gość.