fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Ataki na Godsona po głosowaniu w sprawie związków partnerskich

Filip Memches
Fotorzepa, Magda Starowieyska MS Magda Starowieyska
Kiedy poseł Godson nie spełnił nadziei, pokładanych w nim przez strażników kulturowej rewolucji, posypały się na niego gromy – zauważa publicysta „Rzeczpospolitej"
John Abraham Godson okazał się kolejną zawiedzioną miłością środowisk, którym marzy się w Polsce rewolucja kulturowa. Poseł Platformy Obywatelskiej głosował przeciw podjęciu przez Sejm prac nad projektami ustaw o związkach partnerskich. Tym samym, zamiast spełnić oczekiwania oświeconej Polski, uległ – jak określiliby to jego krytycy – swojemu dawnemu obskurantyzmowi, który ma źródło w chrześcijańskim fundamentalizmie.
Bo przecież zanim Godson zaangażował się w życie polityczne był pastorem wywNiebawem może się okazać, że oświecona Polska czyni rozróżnienie nie tylko między Murzynami a „czarnuchami", ale i między gejami a „pedałami"odzącego się z ruchu zielonoświątkowego Kościoła Bożego w Chrystusie.

Zacofany czarnuch

Nie minął tydzień od głosowania, jak na czarnoskórego parlamentarzystę zewsząd posypały się gromy. W Internecie zaczął krążyć mem z jego zdjęciem i podpisem: „Poseł Godson nie głosował za związkami partnerskimi, bo boi się, że wystąpi efekt lawiny liberalnych zmian, a to nie będzie dobre. Gdyby nie lawina liberalnych zmian, to poseł Godson zbierałby bawełnę na garnitury innych posłów".
Kolejną sprawą jest e-mail przesłany do polityka PO przez prawnika Macieja Roszaka. Godson ujawnił treść tej korespondencji, którą kończyły następujące słowa: „Do Pana, który mimo wszystko jest (chyba?) trochę inteligentniejszy od swoich kolegów, chciałbym (...) napisać jeszcze jedno słowo: CZARNUCH. Niech Pan to sobie przemyśli, Panie Pośle".
Zanosiło się na skandal. Ale – jak wyjaśnił zakłopotany nadawca e-maila – w całej akcji chodziło tylko... o prowokację mającą uświadomić Godsonowi, że nie zgadzając się na instytucjonalizację związków partnerskich, dyskryminuje mniejszości seksualne, które z tego powodu czują się tak, jak on by się czuł, gdyby padł ofiarą rasizmu.
Warto wspomnieć o jeszcze jednym wspomnianym przez polityka Platformy incydencie. Wysoki rangą urzędnik samorządowy z Łodzi, odpowiedzialny niegdyś za współpracę międzynarodową i kontakt ze społecznością żydowską, napisał na swoim profilu na Facebooku: „John Godson, wracaj do Afryki!".

Getto dla szumowin

W tym samym czasie oświecona Polska rozprawia nad kolejnymi przejawami homofobii i transfobii. Oskarżenia padają pod adresem polityków i publicystów, którzy sprzeciwiają się wprowadzeniu do polskiego prawa nowej, alternatywnej dla małżeństwa, instytucji. Przybiera to coraz bardziej kuriozalny charakter.
W Radiu Tok FM psycholog Michał Bilewicz z Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego oświadczył: „Słowa, które padają ze strony przeciwników związków partnerskich, wykraczają poza przedstawienie samego stanowiska". I dodał, że mamy tu do czynienia z „mową nienawiści" skierowaną wobec mniejszości seksualnych, tyle że ukrywającą się „pod pozorem niewinnych przekonań konserwatywnych".
Do czego taki tok myślenia prowadzi, pokazuje holenderski przykład. Niedawno media donosiły o inicjatywie władz miejskich Amsterdamu mającej na celu resocjalizację osób, które są uciążliwe dla otoczenia. I nie chodzi tu bynajmniej o lokatorów uprzykrzających życie swoim sąsiadom puszczaniem po nocach głośnej muzyki. Do kontenerów w przemysłowych rewirach holenderskiej stolicy mają być eksmitowani ludzie, którym zostanie dowiedzione, iż są szczególnie agresywni albo że prześladują homoseksualistów.
Walka z homofobią to w Holandii istotny element obrony laicko-liberalnych wartości. Burmistrzem Amsterdamu jest socjaldemokratyczny polityk Eberhard van der Laan, ale firmowana przez niego inicjatywa budzi skojarzenia przede wszystkim z pomysłami populistycznego demagoga Geerta Wildersa, którym lewica straszy dzieci w całej Europie. Rok temu Wilders zgłosił postulat izolowania recydywistów w „wioskach dla szumowin". Polityk ten jest znany głównie z tego, że najistotniejsze zagrożenie dla Zachodu upatruje w islamie (szczególnie w kontekście imigracji z krajów muzułmańskich) jako religii , której zasady moralne są sprzeczne z laicko-liberalnymi wartościami. Chodzi tu również o piętnowanie przez islam homoseksualizmu.
Tak więc niegdyś zachodnia lewica hołubiła mniejszości etniczne i religijne, bo liczyła na to, że wspierając je w procesach emancypacyjnych, staną się jej sojusznikiem w rewolucji kulturowej. Często jednak nic z tego nie wychodziło. Niewykluczone więc, że teraz muzułmanie w Holandii mają szansę uzyskać status „szumowin".

Gej czy pedał

O tym, co jest „mową nienawiści" i kto jej używa, mają zatem decydować strażnicy kulturowej rewolucji. Dotyczy to również statusu „szumowin". Niebawem może się okazać, że oświecona Polska czyni rozróżnienie nie tylko między Murzynami a „czarnuchami", ale i między gejami a „pedałami".
Na początku XX wieku Żyd, który nie chciał obciąć sobie pejsów i przebrać się z chałatu w bolszewicki mundur, przestawał być ofiarą reakcyjnego, czarnosecinnego antysemityzmu i stawał się „wrogiem klasowym". Można przypuszczać, że i dziś homoseksualista, który będzie bronił swojej prywatności i nie poprze rewolucji kulturowej, przestanie być dla oświeconej Polski gejem, a stanie się szybko po prostu - „pedałem".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA