fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Lepsze emerytury pań

Rzeczpospolita
Aleksandra Fandrejewska
Rząd zaproponował nowy sposób wypłaty emerytur dożywotnich. Nie otrzymają ich ci, którzy nie uzbierali wystarczająco dużo pieniędzy w OFE
Rozwiązanie resortu pracy pozwoli na wypłatę emerytur z II filaru już w przyszłym roku. Najpóźniej do końca czerwca musi jednak przejść cały proces legislacyjny. – To nie są złe pomysły, ale o szczegółach będziemy mówić później – mówią eksperci o projektach ustaw, które regulują wypłatę świadczeń z II filara, do których w poniedziałek dotarła „Rz”. Wczoraj miały trafić do konsultacji społecznych.
Pomysł resortu pracy na wypłatę emerytur z II filara premiuje kobiety. Dzięki użyciu do wyliczeń świadczeń jednolitych tablic dla obu płci panowie dopłacą do emerytur pań. One bowiem żyją dłużej, zwykle mniej zarabiają i szybciej przechodzą na emeryturę niż mężczyźni.
Według Ministerstwa Pracy kobiety będą mieć też wyższe emerytury dzięki wprowadzeniu świadczenia okresowego, wyliczanego przez ZUS, a wypłacanego między 60. a 65. rokiem ich życia. W tym czasie oszczędnościami wciąż mają zarządzać fundusze emerytalne. Po ukończeniu 65 lat kobiety zaczną pobierać docelową emeryturę dożywotnią z drugiego filara. Z wyliczeń resortu wynika, że łączne świadczenie pań ze środków zgromadzonych w ZUS i OFE po przekroczeniu 65 lat wzrośnie o około 17 proc.
– Emerytury okresowe to rozwiązanie neutralne, które się wprowadza, gdy nie jest gotowe rozwiązanie docelowe. Unikamy więc kompromitacji. Ale z drugiej strony dobrze, gdy w rozwiązaniu docelowym kobiety i mężczyźni przechodzą na emeryturę w tym samym wieku – mówi Ewa Lewicka, szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Jej zdaniem to rozwiązanie proste, które pokazuje, że należy zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. Świadczenia okresowe dla kobiet będą prawdopodobnie istnieć tylko do czasu, gdy nastąpi zrównanie. Panowie, którzy, mając 65 lat, osiągają wiek emerytalny, mają dostawać tylko emeryturę dożywotnią.
Ważne w nowym pomyśle jest to, że osoby, które nie uzbierały wystarczająco dużo pieniędzy na koncie w funduszu emerytalnym, nie będą otrzymywać emerytury dożywotniej. Ta nie może być bowiem niższa niż 80 zł miesięcznie, bo obsługa takiego świadczenia będzie zbyt droga. Wówczas ZUS przejmie na siebie odpowiedzialność za zapewnieniu świadczenia emerytalnego. Będzie dotyczyć to jednak niewielkiej grupy dzisiejszych klientów II filara, np. mundurowych, którzy przez krótki czas odkładali pieniądze w OFE. Ale może też dotknąć niektórych kobiet.
Rząd czeka teraz na opinie partnerów społecznych o przedstawionym projekcie. Zajmie to do 21 dni. Związki zawodowe i organizacje pracodawców już zapowiadają dokładną analizę projektów. – Powinniśmy przygotować opinię do końca tego tygodnia – mówi Wiesław Siewierski z Forum Związków Zawodowych.
OPZZ już teraz wie, które elementy projektu budzą jego wątpliwości. – Musimy głęboko się zastanowić nad gwarancją wypłaty świadczeń, gdy zakłady emerytalne będą źle inwestowały albo gdy zbankrutują – tłumaczy Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ. – Obawiamy się, że rząd zaproponuje gwarancje budżetu państwa, ale tylko do pewnej wysokości świadczenia. Jej zdaniem logiczne wydaje się zastąpienie emerytury małżeńskiej rentą rodzinną, którą otrzymuje rodzina po śmierci osoby ubezpieczonej. Emerytura małżeńska miała z kolei zapewnić dziedziczenie oszczędności męża przez niepracującą żonę. – Chcemy jednak dokładnie policzyć, ile pieniędzy dostanie wdowa, jeśli otrzyma rentę rodzinną liczoną w nowy sposób, a ile miałaby, gdyby istniały emerytury małżeńskie – zapowiada Taranowska.
– W dyskusji nad nowym systemem ważne będą nie tylko wyliczenia, ale też mentalne przyzwyczajenie ludzi do pewnych rozwiązań – mówi Zbigniew Kruszyński z NSZZ „Solidarność”. – Ludzie przyzwyczaili się, że składki płacone na emeryturę z OFE to są ich pieniądze. A jeśli tak, rodziny będą mogły je dziedziczyć. Pomysł emerytur małżeńskich uspokajał nastroje. Teraz będzie ludziom bardzo trudno wytłumaczyć, dlaczego renta rodzinna jest dla nich lepsza, a emerytura małżeńska związana jest z dużym ryzykiem ubezpieczeniowym – uważa.
Pracodawców niepokoi chęć wydłużenia przez związki zawodowe maksymalnego czasu dziedziczenia wkładu z OFE po przejściu na emeryturę. Resort pracy proponuje, by były to trzy lata, a związki zawodowe chcą wydłużyć ten okres do pięciu lat.
– Nie zgodzimy się na pięć lat – zapowiada Małgorzata Rusewicz z Lewiatana. Podobną opinię wyraża Bogusława Nowak-Turowiecka z Konfederacji Pracodawców Polskich.
Grzegorz Chłopek, wiceprezes ING Nationale-Nederlanden PTE
Rz: Czy PTE poradzą sobie z wypłatą emerytur okresowych?
Grzegorz Chłopek: Absolutnie tak. Nie potrzebują nawet dokonywać wielkich inwestycji. Wystarczy dostosowanie programu informatycznego. Wymagać to będzie też zmian związanych z korespondencją do klientów.
Emerytura dożywotnia wypłacana ze środków zgromadzonych w OFE musi wynieść co najmniej 80 zł. To rozwiązanie wychodzące naprzeciw zakładom emerytalnym, które je wypłacą.
Tak, to racjonalne. W OFE są osoby, które bardzo krótko oszczędzały, np. mundurowi. Obsługa wypłaty kilku złotych świadczenia dla takiej osoby jest bardzo droga. Lepiej zatem wypłacić te środki choćby jednorazowo. Z czasem liczba takich osób będzie maleć, gdy środki na koncie będą rosnąć. Zakłady emerytalne wystartują dopiero w 2014 roku. Poprzedni rząd zakładał, że nastąpi to już w przyszłym roku...
Ale to lepsze rozwiązanie z punktu widzenia obsługi wypłat emerytur dożywotnich. Kobiety staną się klientkami zakładów emerytalnych w tym samym czasie co mężczyźni. W ten sposób grupa osób, dla której będą wyliczane świadczenia, będzie zrównoważona. Ma to tym większe znaczenie, że mają być one wyliczane na podstawie tablic unisex. Jeden mężczyzna nie będzie więc dopłacał do emerytur czterech kobiet. Proporcje będą bardziej zbliżone. Mężczyzna straci tyle, co kobieta zyska. To dobre rozwiązanie dla ubezpieczonych. I do tego wprowadzenie emerytur dożywotnich dla osób, które ukończyły 65 lat, wskazuje na to, że wiek emerytalny kobiet będzie podnoszony.
Gdyby zakłady emerytalne miały ruszyć w przyszłym roku, pozostałoby niewiele czasu na przygotowania do wypłat. To efekt wielu lat zaniechań polityków w tym zakresie.
k.o.
Michał Boni, szef zespołu doradców premiera Donalda Tuska
Rz: Co jest najmocniejszą stroną rządowego pomysłu wypłaty emerytur z ofe?
Michał Boni: Ważne jest to, że nie są to doraźne pomysły, tylko spójna całość. To jest przemyślana koncepcja. Tak na przykład jest z pomysłem wypłaty emerytur okresowych dla pań, które skończyły 60 lat. To rozwiązanie, które pozwala na spokojne przygotowanie systemu do wypłaty świadczeń przez zakłady emerytalne, ale umożliwia też wypłatę emerytur kobietom już od stycznia przyszłego roku.
Nie obawia się pan, że projekt ugrzęźnie w konsultacjach społecznych i międzyresortowych?
Te drugie mamy już za sobą. Partnerzy społeczni poprosili o kolejne konsultacje i czekamy na ich opinie 21 dni. Na pewno jest jeszcze czas, by rozmawiać o sprawach, które nie powodują wyrwy w koncepcji całości. Być może trzeba będzie jeszcze raz zastanowić się nad czasem, w którym pieniądze wypłacane już jako emerytury będą mogły być dziedziczone. Tu jest pole do rozmów.
A jeśli wróci temat emerytur małżeńskich?
Renty rodzinne są lepszym finansowo rozwiązaniem dla ubezpieczonych. Jesteśmy gotowi do dyskusji na ten temat. Proszę pamiętać, że renty rodzinne istnieją już w Polsce od wielu lat i nikt ich nie kwestionuje. Gdy jednak kilka miesięcy temu padł pomysł emerytur małżeńskich, zapomniano o nich.
Jeśli zakończenie reformy emerytalnej jest dla rządu priorytetem, to czy zaczynacie wokół tych projektów budować ponadpartyjne porozumienie?
Rząd oficjalnie przyjmie dokumenty, gdy się skończą konsultacje społeczne. I, jak przypuszczam, wtedy Ministerstwo Pracy przedstawi je różnym ugrupowaniom politycznym i będzie się starało pozyskać jak najwięcej sojuszników dla swoich pomysłów.
aft
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA