fbTrack

Świat

Benedykt Polak - średniowieczny James Bond

Tablica pamiątkowa odsłonięta 11 grudnia 2004 przez władze Wrocławia i uczestników I Wyprawy śladami Benedykta Polaka. Fot. Bonio
Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0
Do Chin przed Marco Polo dotarł nasz mnich, Benedykt Polak. Dziś mija 765 lat od dnia, gdy powrócił ze swej wyprawy
Tekst z archiwum "Rzeczpospolitej"
W świadomości Europejczyków tym, który odkrył dla Zachodu tajemnicze i bogate królestwa wschodniej Azji, był wenecki kupiec Marco Polo (1254-1324). Siedemnaście lat pobytu w Chinach, jak również sześć lat wędrówki tam i z powrotem do Państwa Środka, uwiecznił w swym "Opisaniu świata". Jego wspaniała relacja z podróży rozbudziła w ludziach średniowiecza chęć poznawania świata. W dużej mierze odmieniła naszą cywilizację. Jednak niewielu Europejczyków wie, że przed Marco Polo do krain Dalekiego Wschodu dotarło dwóch franciszkanów: Giovanni da Pian del Carpine i Benedykt Polak. Pierwszy był włoskim posłem papieża Innocentego IV na dwór chana mongolskiego, drugi - polskim tłumaczem z Wrocławia.
Wyprawa wyruszyła 16 kwietnia 1245 roku z francuskiego Lyonu, gdzie odbywał się właśnie sobór, na którym dostojnicy kościelni dyskutowali o coraz poważniejszym militarnym zagrożeniu dla Europy ze strony Mongołów. Poselstwu przewodził wspomniany Giovanni da Pian del Carpine. We Wrocławiu do wyprawy dołączył Benedykt Polak, który ze względu na znajomość ruskiego i mongolskiego stał się przewodnikiem del Carpinego po niezwykłym i groźnym świecie azjatyckich stepów. Pomimo oficjalnie dyplomatycznego charakteru wyprawy, w rzeczywistości miała ona znamiona misji... szpiegowskiej. Franciszkanie (nazywani też Braćmi Mniejszymi) mieli za zadanie zgromadzić jak najwięcej informacji o mongolskiej sile, uzbrojeniu, wojskowych planach, zwyczajach, obrzędach, kulturze, wierzeniach etc. Mieli także wybadać, czy budzący w europejskich krajach strach i popłoch, lecz przy okazji kompletnie nieznani Mongołowie, byliby skłonni do wsparcia krzyżowców w świętej walce chrześcijan z muzułmanami o Grób Chrystusa. Pod koniec stycznia 1246 roku papiescy wysłannicy zawitali do Kijowa uzależnionego wówczas politycznie od mongolskiego imperium. Z każdym dniem liczba braci-wysłanników malała. Ostatecznie po dotarciu do siedziby Batu-chana, wnuka Dżyngis-chana, skład wyprawy stopniał do dwóch mnichów: szefa misji i jego tłumacza. Po złożeniu hołdu i darów okrutnemu wodzowi, prowadzeni i kontrolowani przez tatarskich wojowników dotarli 22 lipca 1246 roku do stolicy mongolskich władców w Karakorum. Wielki chan Gujuk przyjął ich na swoim dworze, jednak jego odpowiedź na papieskie apele oraz propozycje była negatywna i nieprzychylna. Chan nakazał Ojcu Świętemu przybycie wraz z chrześcijańskimi monarchami do jego siedziby i złożenie mu hołdu. W takiej sytuacji franciszkanie udali się w drogę powrotną. Do Lyonu wrócili w 1247 roku. Najcenniejszą rzeczą, z jaką przybyli - oprócz listu chana do głowy Kościoła rzymskokatolickiego - były ich wspomnienia. Benedykt Polak opisał swoje refleksje i spostrzeżenia z podróży w dziele "De itinere Fratrum Minoram ad Tartaros", natomiast Giovanni da Pian del Carpine zostawił dla następnych pokoleń odkrywców bezcenną relację zatytułowaną: "Historia Mongolorum quos nos Tartaros appellamus". Del Carpine zmarł w 1252 roku. W 1280 roku odszedł, w wieku osiemdziesięciu lat, pierwszy polski podróżnik: Benedykt Polak. W 1295 roku Marco Polo powrócił do rodzinnej Wenecji z wiekopomnej podróży do Chin. Europa pamięta i sławi tylko tego trzeciego, zapominając o dwóch pierwszych - cichych i skromnych papieskich szpiegach. Grudzień 1999  
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL