fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Polska nauka na krawędzi

Instytutom badawczym grozi paraliż. Ich dyrektorzy zapowiadają ograniczenie badań, a nawet zamykanie placówek
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Naukowcom grozi ograniczenie badań, wysyłanie na bezpłatne urlopy, a nawet likwidacja placówek badawczych
Dyrektorzy instytutów naukowych PAN alarmują, że wkrótce nie będą w stanie prowadzić badań. Powodem paraliżu jest mniejsza, niż szacowali, ilość pieniędzy, jaka wpłynęła na ich konta z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Ograniczenia dotyczą dwóch miesięcy tego roku.
– To średnio 15 proc. mniej niż rok wcześniej, a w przypadku niektórych instytutów nawet  17 proc. – mówi "Rz" prof. Michał Kleiber, prezes PAN. Feliks Przytycki, dyrektor Instytutu Matematyki PAN, wystosował list do minister nauki Barbary Kudryckiej. Napisał, że dalsze cięcie środków na 2012 rok grozi katastrofą, likwidacją staży, programów międzynarodowych, konferencji, grup badawczych, a nawet zamknięciem całego instytutu.
– Na pierwszy ogień pójdzie, niestety, prowadzona przez nas Centralna Biblioteka Matematyczna. A to jedna z najlepszych w Europie. Po prostu nie będziemy kupować żadnych nowych książek – mówi "Rz" Przytycki. Zwraca uwagę, że w stosunku do 2010 r. teraz dostali aż 31 proc. mniej pieniędzy. Niższą o ponad 12 proc. dotację dostało też Centrum Fizyki Teoretycznej PAN. – Jestem w dużym kłopocie. Zabraknie funduszy na pensje. Być może będę zmuszony wysłać pracowników na bezpłatny urlop – martwi się Lech Mankiewicz, dyrektor Centrum Fizyki Teoretycznej PAN. Profesor Kleiber przyznaje, że w ostatnich tygodniach kilkakrotnie rozmawiał z minister Kudrycką o wysokości wypłacanych w tym roku dotacji. – Jestem umiarkowanym optymistą. Mam pewne pocieszające sygnały. W końcu budżet na ten rok na naukę jest większy, a instytuty PAN są w krajowej czołówce placówek – mówi "Rz". Ministerstwo nie wyjaśnia dlaczego przekazało instytucjom mniej pieniędzy. – Sytuację dogłębnie analizujemy, także w porozumieniu z zainteresowanymi – mówi Bartosz Loba, rzecznik Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. – Wkrótce przedstawimy do konsultacji społecznych projekt zmian w tym zakresie. Przygotowujemy nowelizację rozporządzenia w sprawie kryteriów i trybu przyznawania oraz rozliczania środków na finansowanie działalności statutowej instytutów – zapowiada Loba. Ciągle obowiązują jednak stare przepisy i to według nich instytuty powinny być finansowane. Profesor Kleiber ma nadzieję, że rozporządzenie pomoże: – Jeśli nie dostaniemy wyższych środków, sytuacja będzie dramatyczna. Istnienie najlepszych placówek będzie zagrożone. Na naukę państwo wydało w 2011 r. – 0,37 proc. PKB. W 2012 r. ma to być 0,41 proc. – To za mało – przyznaje Justyn Piskorski ekspert z Instytutu Sobieskiego. I dodaje, że niestety, przekłada się to na wyniki Polski w międzynarodowych rankingach. – Plasujemy się na niezbyt ciekawych pozycjach, zwłaszcza w rankingach innowacyjności – zwraca uwagę. Uważa jednak, że powoli zachodzą pozytywne zmiany. – Na przykład w strukturze finansowania nauki. Przechodzi się do dotowania konkretnych, ciekawych projektów – mówi Piskorski i dodaje, że instytuty naukowe powinny zacząć myśleć o zatrudnianiu fundraiserów, którzy zajmowaliby się pozyskiwaniem pieniędzy. Prof. Andrzej Jajszczyk dyrektor Narodowego Centrum Nauki zwraca uwagę, że w Polsce wciąż za mały wkład w rozwój nauki mają prywatne przedsiębiorstwa. - Trzeba je przekonać, że inwestowanie w naukę przyniesie im zyski. Dziś nie możemy się zdawać tylko na środki publiczne w finansowaniu nauki - mówi "Rz". Uważa jednak, że już obecnie granty przyznawane najzdolniejszym naukowcom przez NCN pozwalają na prowadzenie badań na światowym poziomie. - Naukowcy z Instytutów PAN należą tu do liderów. W tym roku Instytut Biologii Doświadczalnej PAN im. Nenckiego – zdobył aż 20 grantów. A przy rozstrzyganiu konkursów stosujemy ostre kryteria  - mówi prof. Jajszczyk. Ale prof. Kleiber uważa, że sytuacja w polskiej nauce wciąż nie sprzyja temu, by młodzi i utalentowani poświęcali się karierze naukowej. – Nawet o niej nie myślą. Zbyt często tracimy najtęższe umysły. Stary Kontynent za USA i Japonią

Cięcia w europejskiej nauce

Unia Europejska nie prześcignie USA i Japonii w dziedzinie rozwoju nauki. Może zostać w tyle nawet  za Chinami, które szybko odrabiają straty. Zgodnie ze strategią lizbońską już w 2010 roku kraje UE miały wydawać na naukę 3 proc. PKB. Z ogłoszonych na początku  lutego przez Komisję Europejską danych wynika, że nakłady na tę dziedzinę w 27 krajach wyniosły tylko 2 proc. Osiągnięcie poziomu 3 proc. przełożono o dziesięć lat – do 2020 roku. Do przywódców UE zaapelowali rektorzy europejskich uczelni, których  placówki są najbardziej zaangażowane w badania naukowe – między innymi Uniwersytetu w Oksfordzie, w Cambridge, w Leuven czy w Barcelonie. Proszą o zwiększenie wydatków publicznych na naukę. Ich zdaniem tylko dzięki temu Europa mogłaby jeszcze być konkurencją dla innych. Nauka w UE jest finansowana głównie ze środków publicznych – stanowią 45 proc. wydatków. Inaczej jest w USA, gdzie odsetek ten wynosi jedynie 33 procent. W Japonii i Korei Południowej zaledwie 30 proc.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA