fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca

Nie warto rozmawiać z mobberem

PhotoXpress
W 58 proc. przypadków to szef dręczy podwładnego – mówi prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny z UJ
Rz: Z relacji ofiar mobbingu wynika, że często znoszą szykany i upokorzenia przez całe miesiące czy nawet lata, co niekiedy kończy się ciężką depresją. Dlaczego nie próbują się przeciwstawić od razu?
Zbigniew Nęcki: Ofiara mobbingu często przez długi czas nie przyjmuje do wiadomości, że jest celowo i świadomie niszczona. Tłumaczy sobie, że to przypadek, że może jej się wydaje. Odrzuca możliwość, że ktoś chciałby ją wykończyć.
A mobber zdaje sobie z tego sprawę?
Tak, ale on zwykle nie czuje się katem ani prześladowcą. Widzi siebie jako osobę dążącą do przywrócenia uzasadnionego porządku świata, który to porządek zakłóca jakiś parszywy pracownik. Chce więc go usunąć. Z różnych powodów nie może go zwolnić, więc stara się stworzyć odpowiednią sytuację, by sam odszedł.
Przecież firmy zwalniają słabych pracowników?
Zwykle jest to jednak bardzo trudne, a czasem niemożliwe, np. w okresie ochronnym przed emeryturą. Mobbing często jest związany z formalnymi układami, których nie można zmienić, np. w wojsku, na uczelni. W prywatnych firmach zwolnić pracownika jest łatwiej, ale i tam trzeba mieć bardzo konkretne powody.
Jakie są sygnały, że pracownik staje się ofiarą mobbingu?
Jeden z ważniejszych to ten, że szef nie daje mu szansy na wypowiedź, nie słucha i od razu mu przerywa. Często krzyczy i zawsze negatywnie ocenia pracownika – wszystko jedno, co ten zrobi, zawsze jest źle. Bardzo ważnym sygnałem są też złośliwe personalne uwagi o wyglądzie, rodzinie. Niekiedy pojawiają się groźby.
Co wtedy robić? Może porozmawiać z mobberem, powiedzieć mu: przestań mnie dręczyć?
To nie ma sensu, bo przecież mobber nie ma poczucia, że dręczy. On tylko wymierza sprawiedliwość, dyscyplinuje. Najlepiej notować wszystkie przypadki z datą, godziną, opisem działań. Dobrze też zwrócić uwagę otoczenia, by koledzy albo któryś z kolegów był świadkiem. Wtedy, gdy się zbierze argumenty, można porozmawiać z przełożonym mobbera.
Jednak ten może wziąć stronę prześladowcy...
Dlatego dobrze jest zrobić listę działań, by bronić swych racji. Im więcej zebranych faktów, świadków, tym większe szanse, by udowodnić nękanie. Trzeba jednak pamiętać, że jest bardzo cienka linia między deprecjonowaniem czyjejś pracy a leserstwem, które trzeba karać. Zdarza się, że ludzie leniwi, którzy źle pracują, każde zwrócenie uwagi przez przełożonego traktują jako mobbing.
A kto zwykle pada ofiarą mobbingu?
Zwykle są to spokojne, ciche i ustępliwe osoby – słabsze od mobbera osobowościowo i pod względem pozycji zawodowej. Według badań w 58 proc. przypadków mobbingu to przełożony dręczy podwładnego, w 12 proc. – sami koledzy. Tylko w 1 proc. przypadków mobbingu podwładny nęka szefa. Klasyczny mobber ma obniżoną kontrolę norm moralnych i cechy psychopatyczne, w tym niską empatię. Zwykle jest też bardzo ambitny, drapieżny, nastawiony na karierę.
Firmy cenią ambitnych ludzi nastawionych na karierę.
Dlatego też potencjał mobbingu mamy ogromny. Sprzyja mu kultura rywalizacji w firmie, hierarchiczna struktura, w której przełożony ma bardzo dużą przewagę nad podwładnym oraz trudna sytuacja na rynku pracy.
Czy pomagają procedury antymobbingowe w firmach?
To bardzo dobre posunięcie, ale trzeba pamiętać, że procedury nie zastąpią człowieka. Najważniejsze, by szefowie i pracownicy byli przekonani, że z mobbingiem trzeba i można walczyć.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA