fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Turcja a sprawa polska - pisze Bronisław Wildstein

Bronisław Wildstein
Fotorzepa
Turcja jest najszybciej rozwijającym się krajem Europy i Bliskiego Wschodu.
Islamistyczna Partia Sprawiedliwości i Rozwoju, AKP, która rządzi państwem od 2002 roku, rozmontowała system zaprojektowanej przez Atatürka świeckiej, nadzorowanej przez armię, republiki, ale wbrew obawom nie narzuciła dotąd Turcji fundamentalistycznego gorsetu.
Wręcz przeciwnie: odbiurokratyzowała gospodarkę i – przede wszystkim – podjęła walkę z krępującymi kraj układami dominującego w niej od dziesiątków lat establishmentu. Otworzyło to możliwość wejścia na rynek nowych podmiotów i zdynamizowało Turcję. W efekcie oznaczało wzmocnienie państwa, które prowadzi dziś zdecydowanie bardziej suwerenną politykę. Z perspektywy szeroko rozumianych interesów polskich nie musi to być najdogodniejsze, ale jest wyrazem aspiracji Turków.
    Wprawdzie polski PKB jest nieco niższy niż turecki, ale polscy obywatele są znacznie zamożniejsi niż Turcy. Tureckie społeczeństwo jest bardzo młode, polskie również, tyle że w Turcji, w przeciwieństwie do Polski, ta sytuacja jest uznawana za bogactwo. Na edukację państwo wydaje tam 2,8 proc. budżetu, w Polsce 0,8. Również na obronność wydatki są tam wyższe niż w Polsce, a Turcja staje się regionalną potęgą. Kryzys 2008 r. doprowadził gospodarkę turecką do recesji, ale następne lata z nawiązką odrobiły ówczesne straty. Bez funduszy europejskich Turcja potrafiła zasadniczo zmodernizować swoją infrastrukturę i osiągnęła rekordowe tempo budowy dróg i kolei. Kraj ten nie ma nic, co sytuowałoby go na lepszej pozycji niż Polska. Tamtejsze elity postawiły jednak na narodową tożsamość, odwołały się do ambicji obywateli i rozbiły spetryfikowane układy blokujące od lat rozwój Turcji. Elity III RP wmawiają nam, że rozwój naszego kraju zależy od zachodniej jałmużny, którą otrzymamy, jeśli będziemy posłuszni, a postęp oznacza uznanie związków homoseksualnych za małżeństwa, małżeństw za niezobowiązujące związki partnerskie, a tak w ogóle pozbycie się brzemienia naszej tożsamości. Na szczęście, nie jesteśmy na owe elity skazani.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA