fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Wybory na Twitterze: ile kosztuje papryka i pory

Fotorzepa, Miachał Walczak miachał WALCZAK
PO jako por i marchewka, PiS – papryka i kartofle, Ruch Palikota – świńskie ryje. Na Twitterze dopytywano wczoraj o ceny tych produktów
„Kochani, za kilka godzin cisza wyborcza. Jeśli macie znajomych, krewnych, przyjaciół, rodzinę w okręgu nr 12 (...): proszę ich wszystkich o głos 9 października" – napisał rzecznik rządu Paweł Graś (PO) na Facebooku w piątek wieczorem, krótko przed ciszą wyborczą.
Ale w Internecie nie zapadła ona nawet na chwilę. Na portalach społecznościowych aktywni – choć już bez agitacji – byli politycy, m.in. Agnieszka Pomaska (PO) i Zbigniew Girzyński (PiS). Użytkownicy Twittera nie zamierzali ukrywać sympatii politycznych. „W niedzielę wybieram się na lody. Moje ulubione – pistacjowe" – pisał sympatyk PiS. „Weź rodzinę i dopilnuj, by się dobrze spisała" – dodał inny. Nie milczeli też zwolennicy PO. „Czekam na sequel doskonałego filmu POjutrze" – twittował jeden z nich.
Internauci umawiali się, że w niedzielę nieoficjalne przecieki z wynikami wyborów – by nie narazić się PKW – komentować będą, podając je jako wynik rozgrywki w strzelankę komputerową. „Gramy w Wolfensteina. Wehrmacht, Armia Krajowa, Armia Ludowa, Bataliony Chłopskie i Ruch Poparcia Bandery" – pisała część z nich. W dniu wyborów jednak Internet zdominowały kulinaria. Głównie warzywne. „Po śniadaniu jadłem paprykę. Bo kto zaczyna dzień od POra"? – pisał jeden z internautów. Papryka to symbol PiS w tej kampanii. Inny proponował: „Zapraszam na niedzielę. Śniadanie: Pieczywko i Serek. Obiad: Pularda i Stek. Deser: Piwo i Słone paluszki. Kolacja: Polenty i Sardynki". W miarę jak pojawiały się (głównie fałszywe) przecieki z sondażowymi wynikami, internautów  coraz bardziej interesowały ceny warzyw. „Widzę, że kartofel w cenie, ale czym później, tym marchewka będzie droższa" – pisał specjalista ds. marketingu Norbert Maliszewski, gdy w południe pojawiła się informacja, że PiS wygrywa z PO różnicą 7 proc. „A czy ktoś widział, po ile na targu są świńskie ryje?" – pytano o poparcie dla Ruchu Palikota. „Papryka jeszcze się trzyma, ale cena marchwi idzie w górę" – martwili się sympatycy PiS. Klucz warzywno-polityczny niektórym sprawiał problemy z rozpoznaniem, jaka partia kryje się pod danym szyldem. „Byłem na bazarku. Ziemniaki poszły na 32 zeta, na marchwi napisali, że jest po 31, papryka już po 13 złotych, cukinia za 9, a burak po 8" – stwierdził Tomasz Machała, dziennikarz Polsatu. „Panie, pan się nie trzymasz kodu i się ludziom miesza. Papryka to co innego" – upominała go blogerka Kataryna. – Na Twitterze siedzi to pokolenie ludzi, które żywo interesuje się sprawami kraju. Trudno więc oczekiwać, by milczeli, gdy dzieją się rzeczy tak ważne jak wybory parlamentarne – ocenia Eryk Mistewicz, konsultant polityczny. Przed rokiem internauci komentowali przebieg wyborów prezydenckich, przedstawiając je jako mecz żużlowy Tomasz Gollob i Jarosław Hampel.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA